Gdy Jezus przybył na drugi brzeg do kraju Gadareńczyków, wybiegli Mu naprzeciw dwaj opętani, którzy wyszli z grobów, bardzo dzicy, tak że nikt nie mógł przejść tą drogą. Zaczęli krzyczeć: „Czego chcesz od nas, Jezusie, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?”. A opodal nich pasła się duża trzoda świń. Złe duchy prosiły Go: „Jeżeli nas wyrzucasz, to poślij nas w tę trzodę świń”. Rzekł do nich: „Idźcie”. Wyszły więc i weszły w świnie. I naraz cała trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i zginęła w falach. Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta rozpowiedzieli wszystko, a także zdarzenie z opętanymi. Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby odszedł z ich granic.

 

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam, że czasami coś w życiu trzeba stracić, aby móc dalej iść za Jezusem. Nie każdy jest na to gotowy. Ludzie z miasta nie chcą przyjąć Jezusa, choć słyszeli już o wielkim cudzie, jaki uczynił w kraju Gadareńczyków. Dwóch opętanych, których do tej pory bali się mieszkańcy, zostało uzdrowionych. Czy to było dla nich za mało, aby przyjąć Pana Jezusa w swoim mieście? Nie, to oznaczało dla nich jedno – znowu coś stracimy, tak jak pasterze stracili stado świń. Będziemy musieli się zmienić, aby przyjąć Słowo Boże do naszych serc. Być może trzeba będzie zrezygnować ze swoich przyjemności, pieniędzy, z niektórych znajomych, którzy tak naprawdę nie mają na nas dobrego wpływu.

W Twoim życiu też pewnie pojawiają się takie momenty, w których widzisz, co Cię oddala od Jezusa. Może za dużo czasu poświęcasz grom komputerowym, a przecież mógłbyś te godziny wykorzystać na rozmowy z rodzicami, spotkanie z przyjaciółmi, na modlitwę.

Pomyśl, co jeszcze mógłbyś zrobić, z czego zrezygnować, aby móc z radością przyjąć łaski, jakimi Pan Jezus obdarowuje Cię każdego dnia.