Jezus odpowiedział: „Pierwsze jest: "Słuchaj, Izraelu, Pan, Bóg nasz, Pan jest jedyny. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą". Drugie jest to: "Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego". Nie ma innego przykazania większego od tych”. Rzekł Mu uczony w Piśmie: „Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznieś powiedział, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary”. Jezus widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: „Niedaleko jesteś od królestwa Bożego”. I już nikt więcej nie odważył się Go pytać.

 

Przyzwyczajeni jesteśmy do tego, że pomiędzy Jezusem a żydowskimi uczonymi w Piśmie zwykle dochodziło do ostrej wymiany zdań, różnicy poglądów, a nierzadko kończyło się wzmożoną antypatią ze strony rozmówców Jezusa. Dialog w dzisiaj odczytanym fragmencie przynosi zupełnie nieoczekiwany rezultat. Chrystus otrzymuje jawną pochwałę ze strony swego interlokutora, a zaraz potem jakby w duchu odwzajemnienia komplementu pada piękne stwierdzenie: „Niedaleko jesteś od królestwa Bożego.”

Co było powodem tak przyjacielskiej rozmowy? Czy tylko to, że Jezus przytoczył fragment Księgi Powtórzonego Prawa (6, 4-5)?

Zwróćmy uwagę na pewną konstrukcję naszego fragmentu. Na początku mamy relację, że uczony w Piśmie zbliżył się do Jezusa. Na końcu zaś stwierdzenie Jezusa – niedaleko jesteś od królestwa Bożego. Czego brakuje uczonemu? Tylko tego, by Jedynego Boga dostrzegł w Jezusie Chrystusie.