Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”.

 

Sądy o Jezusie były różne. Tak zazwyczaj jest, że ktoś, kto wzbudza swoją osobą zainteresowanie, jest przez innych oceniany, omawiany. Ludność tamtejsza na miarę swego pojmowania, swej wiary, swej świadomości, wykształcenia, ale i uczucia serca, starała się przyporządkować Jezusowi jakieś imię, miano. Uznawano Go za kogoś niezwykłego. Znaki, które czynił oraz nauka, przyniosły Mu rozgłos. Dlatego przywoływano imiona wielkich, sądząc, że być może jest On jednym z nich. Serca ich jeszcze były zamknięte, umysły przesłonięte, że nie ogłoszono Go Mesjaszem. Chociaż w niektórych sercach i to imię się pojawiło.