Żydzi porwali kamienie, aby Jezusa ukamienować. Odpowiedział im Jezus: Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować? Odpowiedzieli Mu żydzi: Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga. Odpowiedział im Jezus: Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście? Jeżeli /Pismo/ nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże – a Pisma nie można odrzucić – to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: Bluźnisz, dlatego że powiedziałem: Jestem Synem Bożym? Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu. I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk. I powtórnie udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan poprzednio udzielał chrztu, i tam przebywał. Wielu przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale że wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło.

 

Jezus, będąc prawdziwym Bogiem i człowiekiem, nie jest pozbawiony doświadczenia strachu, lęku czy cierpienia. Co się w Nim działo, gdy spoglądał na osoby z kamieniami w dłoniach? On wiedział, kim jest i nie chciał ich porazić swoją wszechmocą, lecz przekonać swoją czułością, zainteresowaniem i dobrocią. Wielu słuchaczy tego dialogu z Chrystusem przestrzegało prawa i zasad, zamiast zabiegać o relację z Tym, do którego owe wskazania miały prowadzić.

Dobrze pamiętam, co się działo we mnie, gdy po sprawowanych Mszach Świętych z modlitwą o uzdrowienie, słuchałem słów oskarżeń: „dziś Jezus nie uzdrawia”, „zmieńcie tego księdza” itd. Czasami też biskupowi i współbraciom kapłanom trzeba było się tłumaczyć z hojności darów udzielanych przez Boga.

Ta rzeczywistość i trudność z uznawaniem potęgi Boga realnie przychodzącego do człowieka ­­ trwają nadal. Biorą się z wewnętrznych dylematów i zmagań pomiędzy logiką rozumu a serca. A Jezus nadal swoją czułą hojnością zaskakuje, dotyka i mobilizuje do nawrócenia.

Można w swoim życiu przeżyć chwilę namacalnego dotknięcia obecnością Jezusa lub tego po prostu nie zauważyć… Ostatnie dni Wielkiego Postu to szansa na spotęgowanie pragnienia doświadczenia bliskości Zmartwychwstałego, a także okazja, aby potem opowiedzieć o wielkich czynach Boga żywego w naszym życiu.