Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.

 

Czy gorszę się grzechem bliźniego, uważając siebie za lepszą?

Czy kiedy dostrzegam błąd, grzech, przewinę innego, próbuję z nim porozmawiać, zgłaszając tym samym mój o niego niepokój?

Czy też sama przyjmuję słowa rady, krytyki, pouczenia, napomnienia od innych?

Czy serio traktuję słowa ewangelicznego upomnienia drugiego człowieka: "(…) idź i upomnij go w cztery oczy; (…) żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa; (…) donieś Kościołowi; (…) A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik".

Czym dla mnie jest tak naprawdę upomnienie?

Czy proszę innych o modlitwę w konkretnej intencji w jakiejś osobniczej sprawie?

Bardzo trudne, niewygodne, niefortunne jest dla wielu z nas napomnienie bliźniego, iż grzeszy. Bo jak to zrobić, kiedy powiedzieć, w jaki sposób, jakimi słowami? Udawać, że nie spostrzegamy, jest czasem wygodniej; nie udawać to nieraz pociągnąć wobec siebie lawinę pretensji, zerwania więzi, żalu, złości, agresji.

Jeśli jednak na poważnie biorę do serca słowa Jezusa, to... podejmę trud upomnienia grzesznika, pamiętając jednak o wrażliwości, łagodności, delikatności mojej postawy, co nie znaczy, że ma to być zawoalowane, tak że może okazać się dla drugiego nieczytelne. Bądźmy konkretni.

Panie Boże, bądź uwielbiony! Ucz mnie, proszę umiejętności ukochania każdego człowieka.

 

Zobacz >>Aktualności<< Radia Profeto - bieżące informacje o audycjach i transmisjach na naszej antenie.