Jezus powiedział: "Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca".

 

Czy uwielbiam Syna Bożego jako Dobrego Pasterza?
Czy pragnę, aby Jezus stał się Drogą, Prawdą i Życiem dla tych, którzy nie są włączeni do wspólnoty wiernych Kościoła rzymskokatolickiego?
Czy modlę się o jedność chrześcijan?
Czy dobrze się czuję w Kościele?
Czy bywam zabłąkaną owcą?


„Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni”.

Boże Ojcze Wszechmogący, wierzę w Twoją miłość. Proszę Cię, aby Twoje miłosierdzie ogarniało nas wszystkich. Twój Syn, niestrudzony Pasterz zawsze wierzy Tobie. Obejmuje nas wszystkich swoją troską i miłością. W swojej Opatrzności ochraniaj wątpiących i zbłąkanych. Matko Miłosierdzia, ukryj nas pod płaszczem swej opieki; wypraszaj dla nas potrzebne łaski.

Panie Jezu, który umierasz za nas codziennie podczas Mszy Świętej, bądź uwielbiony.

Duchu Święty, prowadź mnie drogą coraz bardziej pogłębionej modlitwy, refleksji.

Abba, Ojcze, bądź uwielbiony za dar wiary, moich patronów, opiekę Anioła Stróża i wzrastanie w miłości ku Tobie.

Boże, strzeż mnie proszę przed najemnikami, rozbójnikami, złodziejami.

 


Ojcze nasz


Ojcze nasz który jesteś także na ziemi
gdzie Twoje imię święci nie tylko modlitwa
a Twoje królestwo nie szumi w słońcu jak drzewo
lecz milczy w ciemności jak ziarno
gorzkie jak sprawiedliwość i jak świętość twarde
i na skale wschodzi wbrew nadziei

Ono wyrasta z ziemi i ono zstępuje z nieba
trudne dla nas jak wiara i niemożliwe jak miłość
która przychodzi mimo wszystko i nas woła
Spraw niech będzie ono pokusą silniejszą od chleba
i niech w nim ostatecznym kształtem stanie się Twoja wola
gdy wiara i nadzieja już przeminą


x. Janusz St. Pasierb