Odpłynęli więc łodzią na pustkowie, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich wyprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu sprawach.

 

Czy jestem wiernym uczniem Jezusa?

Czy codziennie rozmawiam z Jezusem o wszystkich moich, choćby najdrobniejszych sprawach?

Czy świadczę o Jezusie na co dzień?

Czy umiem odpoczywać?

„Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum i zdjęła go litość nad nimi; byli bowiem jak owce niemające pasterza. Zaczął ich nauczać”.

Kiedy Pan Jezus zobaczył tłum ludzi, Jego serce przepełniło się miłością. Zapewne odczuwał już zmęczenie, jednak opuszczenie, samotność, niepokój, strach, zdumienie, tęsknota, całe spektrum uczuć zgromadzonych, skłoniły Go do zatrzymania się i głoszenia słowa. Bóg dobrze zna zakamarki naszych serc, wie, czego nam trzeba, w jakiej jesteśmy kondycji duchowej, na ile spragnieni jesteśmy Jego nauki…

Jezus zawsze wiernie wypełnia wolę Ojca. Wie także, iż musimy znaleźć się w ciszy, samotności, wręcz do tego namawia. Wysyła nas na duchowe miejsce pustynne, gdzie możemy się spotkać z jedyną miłością Trójcy Świętej, a także z własnymi uczuciami, emocjami, myślami, których być może unikamy, gdzie możemy z Bożą pomocą odkrywać prawdy o sobie, kontemplować oblicze Boga.

Panie Boże, bądź uwielbiony za każdą bezcenną chwilę spotkania z Tobą, zatrzymaniu się przy Tobie. Ojcze, który znasz nas na wskroś, bądź uwielbiony. Panie Jezu Chryste, który prowadzisz mnie do Boga Ojca Wszechmogącego i uczysz wypełniać Jego wolę, bądź uwielbiony. Duchu Święty, Boże, bądź uwielbiony we wszystkich swych darach, dzięki którym mam szansę stawać się bardziej dojrzałą w wierze.

Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną.