Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów, jak jest napisane w księdze mów proroka Izajasza: „Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego; każda dolina niech będzie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte niech staną się prostymi, a wyboiste drogami gładkimi. I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże”.

 

Czy jestem człowiekiem prostego serca?
Czy Adwent jest dla mnie radosnym oczekiwaniem na przyjście Pana?
Czy z tęsknotą czekam na Jezusa?
Czy zabiegam o to, abym stawała się każdego dnia człowiekiem prawym?
Czy codziennie proszę Boga o łaskę nawrócenia?

„(…) Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego (…)”. Na ile te słowa są dla mnie wskazówką, abym zastanowiła się nad sobą, przeprowadziła rzetelny rachunek sumienia. Odpowiedziała sobie samej, ile czasu poświęcam Bogu, jak wygląda moja modlitwa; moje uczestniczenie w Mszy Świętej, adoracji; jaka jest moja relacja z rodziną, sąsiadami, współpracownikami? Czy zagłuszam sumienie, czy też uczciwie odpowiadam na natchnienia Ducha Świętego? A w spotkaniach z drugim człowiekiem, czy kieruję się miłością, porzucając własną wygodę, oportunizm, egoizm? Która postawa jest mi bliższa? – konformizmu, czy postawa sprzeciwu wobec bezkrytycznego podporządkowywania się ogółowi? Czy niedorzeczność, absurd miesza mi się z jasnością wyborów? Czy mówię tak-tak, nie-nie.

Boże w Trójcy Świętej, bądź uwielbiony.
Boże, proszę Cię o uwrażliwienie mojego sumienia.

Wszystkim Profetowiczom i sobie życzę owocnego czasu na pustyni...