Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.

 

Czy w spotkaniach z drugimi porównuję się z ludźmi, wywyższam się, gardzę bliźnim?

Czy jestem zadufana w sobie, nie dopuszczając konstruktywnej krytyki?

Czy wierzę, że Słowo Boga ma moc sprawczą mnie odmienić?

„(…) Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”.

Prawda oczywista, choć budząca w wielu z nas dyskomfort. Jak to jest z poczuciem naszego poniżenia – z tym uczuciem upokorzenia, wstydu, urażonej ambicji przeciwstawionej dobrze pojętej i przeżytej pokorze, skrusze, uległości?  Wydaje się nam, że jesteśmy samowystarczalni na drodze prawdy i sprawiedliwości. Nic bardziej mylnego. Z kim staję ramię w ramię – z faryzeuszem, czy z celnikiem; z najbardziej pobożnymi z pozoru, czy z wołającymi „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!”.

Boże w Trójcy Świętej bądź uwielbiony.

„Nawróć nas, Boże,

i odnów nas,

i ukaż nam swoje łagodne oblicze,

abyśmy doznali zbawienia.”

 

W sobotę i niedzielę w Radio Profeto powtórki audycji autorskich z całego tygodnia. Zobacz ramówkę.