Nazajutrz, po rozmnożeniu chlebów, tłum stojący po drugiej stronie jeziora spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami. Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły od Tyberiady inne łodzie. A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: «Rabbi, kiedy tu przybyłeś?» W odpowiedzi rzekł im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta. Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec». Oni zaś rzekli do Niego: «Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?» Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: «Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał».

 

Kochane Dzieciaki!

W dzisiejszym fragmencie Ewangelii widzimy tłum, który poruszony spotkaniem z Jezusem i cudem rozmnożenia chlebów, zaczyna Go szukać. Nie było to jednak szczere poszukiwanie Pana Jezusa dla Niego samego, ale raczej szukanie dyktowane zaspokojeniem głodu chleba. Ludzie z tłumu nie rozumieją posłannictwa Jezusa oraz tego, że ma On inny pokarm niż ten, który spożywali. Co więcej, że On sam jest tym pokarmem.

My, współcześni, nie różnimy się zbytnio od tamtych ludzi. Nasze motywy poszukiwania Pana Jezusa również są rozmaite. Chcemy, by było nam dobrze, wygodnie, miło, abyśmy byli zdrowi, marzymy o modnych ubraniach i supernowoczesnych środkach i gadżetach medialnych. Często nie zastanawiamy się nad tym, Co i Kto może tak naprawdę zaspokoić wszystkie nasze potrzeby, pragnienia i głody. Szukamy namiastek szczęścia i radości. A Jezus pragnie dać nam pokarm na życie wieczne. Pragnie nas karmić swoim Słowem i swoim Ciałem. Może warto zapytać siebie: Czy ja dzisiaj szukam Jezusa? Jeśli tak, to dlaczego?