Rzekł do niego Natanael: Czyż może być co dobrego z Nazaretu? Odpowiedział mu Filip: Chodź i zobacz. Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu. Powiedział do Niego Natanael: Skąd mnie znasz? Odrzekł mu Jezus: Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym. Odpowiedział Mu Natanael: Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela! Odparł mu Jezus: Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to. Potem powiedział do niego: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego.

 

Dzisiaj moją uwagę przykuły słowa zapytania, jakie Natanael stawia Filipowi: „Czy może być co dobrego z Nazaretu?” I na myśl mi przychodzi od razu parafraza tego pytania dotycząca każdego z nas: Czy może być co dobrego z Laskowej, Zamościa, Warszawy, Krakowa, Pcimia… Z jakiejkolwiek miejscowości? Odpowiedź powinna nasuwać się sama: „Ja”. Ja mogę być dobry, nieważne, skąd pochodzę, gdzie żyję i dokąd mnie Bóg poprowadzi przez życie… Nieważne, z jakimi okolicznościami przyjdzie mi się zmierzyć w codzienności. Mogę być dobry, choć pełen jestem grzechów, upadków i słabości.

A przecież jestem obrazem Boga, Jego odbiciem, w sercu noszę Chrystusa i moc pragnień, aby stać się do Niego jak najbardziej podobnym. Dla Jezusa nieważne jest, ilu ludzi w życiu zawiodłem, że nie jestem zadowolony z siebie, że chciałem ukryć swoje ciemne strony – może właśnie pod jakimś „drzewem figowym” – On to wszystko wie.

Jezus także ciągle we mnie wierzy, że mogę być dobry, choć ja mogę w Niego zwątpić, tak jak Natanael. On mimo wszystko spogląda w moje oczy i kierując mój wzrok na zwierciadło mojego serca, na nowo daje wiarę w siebie, mówiąc: „Patrz, to prawdziwie mój Przyjaciel, w którym nie ma podstępu”. Daje kolejną szansę. Czy tym razem pójdę za Nim? A to już osobista odpowiedź, która musi wybrzmieć w każdym sercu…