Jezus powiedział do swoich uczniów: «Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb!”. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie».

 

Słowa Jezusa, które dzisiaj słyszymy, to dla nas ludzi „kosmos”. Jezus mówi do nas o czymś, co nie jest dla nas możliwe. No bo jak mam zawsze dawać, jak mam zawsze być swoim wzrokiem przy innych (a co dopiero sercem?!), jak mam zatrzymać na sobie zło i dalej go nie oddawać?! Przecież to niemożliwe. Przecież wszystko we mnie mówi: a właśnie że oddam, żeby wiedział, że ze mną się nie zadziera; a właśnie że nie pójdę, bo mi też się od życia należy trochę spokoju. Tak, tacy właśnie jesteśmy. Ja taka jestem.

Dlaczego więc Jezus mówi do każdego z nas: „a jednak… zrób inaczej, zrób tak, jak proszę”. Mówi tak, choć wie, na ile nas stać, ale mówi tak również, żeby każdy z nas zobaczył i przekonał się, że z Nim stać nas na wiele więcej. Możemy o wiele więcej, jeśli tylko w drugim zobaczymy naszą siostrę i naszego brata, ukochane dzieci naszego Ojca, do których nas posyła, by może właśnie dzięki nam zobaczyli i zrozumieli, że powołaniem wszystkich nas jest MIŁOŚĆ praktykowana i dzielona już tu na ziemi.