Jan dał takie świadectwo: Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym.

 

Dziś mowa o Janie, który dał świadectwo. 

Mógł po ludzku przywłaszczyć sobie godność Mesjasza, mógł ludzi przekonać, że to on jest posłanym na odkupienie człowieka.

Mógł, ale jest wewnętrznie uczciwy i pokorny. Cechy te jakby dziś zniknęły, jakby nie było tych słów w naszym słowniku. A przecież prawdziwe życie chrześcijańskie nie może się obyć bez takiego właśnie świadectwa.

Każdy z nas, Jezusa ma wskazywać i słowem i czynem codziennym. Nasze życie ma jeden cel: wskazać na Tego, który jest naszym Panem i Bogiem. Stanie się tak dopiero wtedy, gdy i my w skupieniu modlitwy, w sercu, w duszy, w naszym życiu wewnętrznym rozpoznamy w Jezusie naszego Zbawiciela i Mistrza. Gdy w wewnętrznej szczerości uznamy GO za Boga i Pana naszego życia.

Najpierw ujrzeć duchem, potem dać świadectwo – oto nasze powołanie. 

Zachwyca ta harmonia. Najpierw wnętrzem ujrzeć, duchem przeżyć, a potem dopiero w działaniu pokazać, dać odważnie świadectwo.