Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Jezusa i pytali: "Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?" Jezus im odpowiedział: "Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo mają pośród siebie pana młodego. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze część ze starego ubrania i gorsze staje się przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki. Wino się wylewa i bukłaki przepadną. Raczej młode wino należy wlewać do nowych bukłaków".

 

„Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą…?” Wydawać by się mogło, że pytanie pada z zewnątrz. Tymczasem zadają je sami zainteresowani, tzn. poszczący: „Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post”. Czyżby mieli go już dość? Czyżby zazdrościli tym, którzy nie poszczą, bądź nie muszą pościć? A może chcą po prostu zmienić towarzystwo? Trochę to przypomina skargi z gatunku „grzesznikom powodzi się znacznie lepiej niż bogobojnym”. Zdajemy sobie oczywiście sprawę, że nawet jeśli tak jest, to takie powodzenie nie trwa wiecznie.

Obyśmy nigdy nie mieli poczucia, że dzieje się nam krzywda, kiedy przyjdzie nam się czegoś wyrzec, czy trochę pocierpieć.