Jako stary Paweł, a teraz jeszcze więzień Chrystusa Jezusa - proszę cię za moim dzieckiem - za tym, którego zrodziłem w kajdanach, za Onezymem. Niegdyś dla ciebie nieużyteczny, teraz właśnie i dla ciebie, i dla mnie stał się on bardzo użyteczny. Jego ci odsyłam; ty zaś jego, to jest serce moje, przyjmij do domu! Zamierzałem go trzymać przy sobie, aby zamiast ciebie oddawał mi usługi w kajdanach noszonych dla Ewangelii. Jednakże postanowiłem nie uczynić niczego bez twojej zgody, aby dobry twój czyn był nie jakby z musu, ale z dobrej woli. Może bowiem po to oddalił się od ciebie na krótki czas, abyś go odebrał na zawsze, już nie jako niewolnika, lecz więcej niż niewolnika, jako brata umiłowanego. Takim jest on zwłaszcza dla mnie, ileż więcej dla ciebie zarówno w doczesności, jak w Panu. Jeśli więc się poczuwasz do łączności ze mną, przyjmij go jak mnie! Jeśli zaś wyrządził ci jaką szkodę lub winien cokolwiek, policz to na mój rachunek! Ja, Paweł, piszę to moją ręką, ja uiszczę odszkodowanie - by już nie mówić o tym, że ty w większym stopniu winien mi jesteś samego siebie. Tak, bracie, niech ja przez ciebie doznam radości w Panu: pokrzep moje serce w Chrystusie!

 

     Paweł prosi  swego przyjaciela Filemona o przyjęcie niewolnika Onezyma, który z jakiegoś powodu uciekł od swego pana. Ta prośba jest wypowiedziana w świecie, w którym niewolnictwo było czymś  normalnym. Za ucieczkę groziło wielkie niebezpieczeństwo i w razie schwytania, absolutnie straszne życie, jeżeli przeżyłby. Tymczasem Paweł prosi Filemona o przyjęcie zbiegłego niewolnika. Mógł go zatrzymać  przy sobie, mógł nic nie mówić. Paweł prosi Filemona o przyjęcie niewolnika Onezyma, o przyjęcie go, jak brata ukochanego. Powodem tej prośby  jest wiara w Chrystusa. Tu nie ma co komentować, tym trzeba po prostu żyć.