Tłumy zdumiewały się widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. I wielbiły Boga Izraela. Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze. Na to rzekli Mu uczniowie: Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba żeby nakarmić takie mnóstwo? Jezus zapytał ich: Ile macie chlebów? Odpowiedzieli: Siedem i parę rybek. Polecił ludowi usiąść na ziemi; wziął siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów.

 

Adwent, czas oczekiwania, to także czas postanowień i pracy nad sobą. Czytane Słowo Boże daje natchnienia do adwentowych decyzji.

Widząc Jezusa uzdrawiającego i karmiącego głodnych już na samym początku adwentowej pracy duchowej pomyślmy, że wiara bez uczynków martwa jest. Nasze uczestnictwo w roratach, mobilizacja rekolekcyjna, tylko wtedy ma sens i tylko wtedy będzie owocna, jeśli doprowadzi nas do czynów dobra, do pochylenia się nad biedą duchową i materialną drugiego człowieka. 

„Żal mi tego ludu” mówi Jezus. Adwent to czas wrażliwości, delikatności, wzmożonej uwagi, która pokazuje jak wielu czeka na nasze dobre serce. Czuwajmy w tym czasie. Miejmy oczy i serce otwarte, bo tak wielu czeka na dobro, na ofiarowaną pomoc.

Naśladujmy Jezusa pomagając.