Jezus powiedział do swoich apostołów: „Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie. Miejcie się na baczności przed ludźmi. Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić. Gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy”.

 

On mówi prosto i dosadnie. Nie obiecuje wspaniałej przyszłości, nie mówi o sukcesach. Posyła swoich między wilki, by byli roztropni i nieskazitelni, a w dodatku czuwali. Taki ma być Chrystusowy kapłan.

Ten, co posłany przez Pana, niech przemawia jasno i rzeczowo. Nawet nie musi być błyskotliwy, ale niech będzie zrozumiały. On do tych, co w świecie komputerów, szybkiej komunikacji, do zranionych, odrzuconych i tych, co się śmieją – do tych jest posłany. Ma przemawiać i trafiać do wszystkich – do tych wcześniej urodzonych i tych, co zamykają się w świecie Internetu, telewizora, i tych, którzy ciągle chodzą ze słuchawkami na uszach.

Dlatego tak ważne jest, by dobrze patrzeć, by dobrze oceniać i uważnie słuchać. Ważne jest, by pomagać dzisiejszym apostołom. Żeby nam nie ulecieli pod niebo i żeby ich nagle nie zabrakło.