Jezus powiedział do tłumów: «Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przesiadujących na rynku dzieci, które głośno przymawiają swym rówieśnikom: „Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wy nie zawodziliście”. Przyszedł bowiem Jan, nie jadł ani nie pił, a oni mówią: „Zły duch go opętał”. Przyszedł Syn Człowieczy, je i pije, a oni mówią: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny».

 

W niemalże każdej wspólnocie, społeczeństwie można spotkać ludzi, o których mówi Jezus w tym obrazie. Są to ci, którzy bez względu na wiek, wykształcenie, dorobek życiowy pozostają na poziomie myślenia i działania dzieci. Noszą na twarzy grymas niezadowolenia, pretensji do życia i innych. Po prostu duże dzieci.

Jezus zaprasza nas do wspaniałej wspólnoty królestwa Bożego. Jednak, aby to zrozumieć, człowiek musi stać się naprawdę dojrzały i odpowiedzialny. I bynajmniej nie mam tu na myśli liczby lat. Bo one często nie świadczą o dojrzałości duchowej. Można być młodym wiekiem, ale bardzo dojrzałym duchowo, czego przykładem jest chociażby bł. Karolina Kózka lub św. Stanisław Kostka. A może też być całkiem odwrotnie. 

Każdego dnia dążmy do ideału, jakim jest dojrzałość duchowa i fizyczna.