Jezus mówił do tłumów: "Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: „Deszcz idzie”. I tak bywa. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: „Będzie upał”. I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne? Gdy idziesz do urzędu ze swym przeciwnikiem, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie pociągnął do sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy, dozorca zaś wtrąciłby cię do więzienia. Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, póki nie oddasz ostatniego pieniążka".

 

Jezus daje wiele dobrych rad. I dlatego Ewangelia jest księgą dobrych rozwiązań. Zdarza się nam przywiązać do problemu jak do przeciwnika i tak sobie z nim wojujemy. Jak wiele wtenczas jest napięć i słów raniących. Tak czasami trudno nam przychodzi uwierzyć w prawdę podpowiadającą: rękę ku pojednaniu pierwszy podaje ten, który czuje się mniej winny.

Zrobić krok milowy w stronę tej osoby stojącej parę centymetrów ode mnie. Tak by zobaczyć w drugim skutki napięcia spowodowanego niezgodą. Jezus jest gotowy przeprowadzić nas w stronę naszego przeciwnika. On nie przychodzi jak sędzia, lecz przynosi eliksir olejku radości, miłości i pokoju. Stwarza atmosferę sprzyjającą dobrym rozwiązaniom.

Rozpoznać i poczuć kroczącego Jezusa pośród nas, tak by nie stracić szansy na nową jakość relacji z kimś, kto do niedawna był może tylko złym wspomnieniem. Miałem kiedyś na sali w szpitalu skłóconych dwóch sąsiadów. Najpierw zażądali zmiany pokoju, bo z "nim nie można być w jednym", a gdy zachęcałem ich do pojednania i spowiedzi, to odpowiadali wzajemnie: "najpierw niech tamten mnie przeprosi". Umarli w tym samym dniu, parę minut po godzinie piętnastej. Do końca razem. Co usłyszeli od Boga w chwili przekraczania wieczności? "Powiadam ci…", a resztę pozostawiamy Bogu.