Jezus powiedział do swoich uczniów: «W owe dni, po wielkim ucisku, „słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie” zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i „zgromadzi swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi po kraniec nieba”. A od figowca uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabrzmiewa sokami i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec».

 

Koniec roku liturgicznego obfituje w czytania, które często wydają się trudne. Słowa Jezusa są pełne obrazów, symboli,  a Jego odpowiedzi i wyjaśnienia w pierwszym odruchu mogą zniechęcać...

Bóg jednak nie ustaje w próbach tłumaczenia – i uczniom na kartach Ewangelii, i nam. Zależy Mu, abyśmy dobrze rozumieli rzeczywistość,  w której żyjemy, umieli się w niej poruszać. Jezus jest bezustannie obecny w rzeczywistości – i tam właśnie możemy Go spotkać. Jednak aby mogło się to wydarzyć, potrzebna jest moja czujność.

Wrażliwe serce – takie, które szuka sposobu, aby dostroić się do serca Boga – będzie również potrafiło rozpoznać pozostawione przez Niego ślady. Serce, które walczy o wrażliwość na Pana, umie rozpoznawać znaki i właściwie je interpretować.