Da nam, że z mocy nieprzyjaciół wyrwani służyć Mu będziemy bez lęku, w pobożności i sprawiedliwości przed Nim, po wszystkie dni nasze. A i ty, dziecię, zwać się będziesz prorokiem Najwyższego, gdyż pójdziesz przed Panem przygotować Mu drogi; Jego ludowi dasz poznać zbawienie, przez odpuszczenie mu grzechów, dzięki serdecznej litości naszego Boga, z jaką nas nawiedzi z wysoka Wschodzące Słońce, by światłem stać się dla tych, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki skierować na drogę pokoju”.

 

Zachariasz jest dla mnie wzorem doświadczania radości z narodzenia Jezusa. Przez ostatnie dziewięć miesięcy przeżywał rekolekcje milczenia. Jego język został związany. Kiedy nadszedł czas wielkiej radości, nie skupia się na sobie czy swoim synu Janie, ale uwielbia "słońce wschodzące z wysoka". Dla niego nie jest najważniejsze to, co on przeżywa, ale to, co Bóg działa w świecie. Jego hymn jest dowodem wielkiej wiary i podziwu dla Słowa, które stało się ciałem i dało zbawienie wszystkim pokoleniom Izraela.

Nie jest najważniejsze to, co udało ci się osiągnąć w adwencie. Ważniejsze jest to, że Bóg przyszedł, abyś miał w sobie radość i pokój.