Kapituła generalna jest wydarzeniem, które zgodnie z naszym zakonnym prawodawstwem, odbywa się co sześć lat. Gromadzi ona delegatów z całego Zgromadzenia, a więc z kilkudziesięciu krajów świata. Podstawowymi celami kapituły jest wysłuchanie i akceptacja relacji ustępującego przełożonego generalnego oraz ekonoma generalnego za minione sześciolecie, wybór nowego zarządu generalnego na kolejną kadencję, a także refleksja nad przyjętym tematem kapituły.

Na kapitule generalnej byłem po raz pierwszy. Uczestnictwo w kapitule jest możliwe z urzędu, np. gdy ktoś jest prowincjałem lub przełożonym dystryktu, albo też po wyborze dokonanym na kapitule prowincjalnej. Nasza prowincja miała aż 4 delegatów na kapitule: księdza prowincjała oraz 3 delegatów z wyboru, jako że jest jedną z największych prowincji Zgromadzenia. Wszystkich delegatów na kapitule było prawie osiemdziesięciu, a zatem liczba dość spora. Przyznam, że dla mnie większość z tych osób nie była dotąd znana. Jakiś kontakt mieliśmy wcześniej ze współbraćmi z prowincji europejskich, jako że jedno ze spotkań w ramach naszego kontynentu odbyło się w Krakowie.

Pierwsze wrażenie, jakie odnosi się na początku tego niezwykłego zgromadzenia, to osobowe bogactwo współbraci, reprezentujących niemal cały świat. Można by powiedzieć, że jest to swoiste odzwierciedlenie różnorodności Kościoła w pigułce. Oprócz współbraci z Europy (z Włoch, Hiszpanii, Anglii, Niemiec, Holandii, Francji, Belgii, Portugalii), byli współbracia z Ameryki Północnej (z Kanady i USA), Ameryki Południowej (Brazylii, Argentyny, Chile, Wenezueli, Ekwadoru), z Afryki (Południowej Afryki, Kamerunu, Kongo, Mozambiku) oraz z Azji (Filipin, Indii, Indonezji). Jak łatwo zauważyć, z tą różnorodnością narodowości łączy się również bogactwo używanych języków. Podczas kapituły zasadniczo obowiązywało pięć języków oficjalnych, w których można było słuchać relacji z obrad plenarnych: język włoski, angielski, francuski, hiszpański, portugalski. Język włoski jest właściwie językiem kościelnym, posługuje się nim każdy, kto studiował w Rzymie, a takich współbraci jest niemało. Angielski, oprócz Ameryki i Anglii jest językiem popularnym w Azji; francuski to język używany w krajach afrykańskich, natomiast portugalski i hiszpański, oprócz Europy, zwłaszcza w krajach Ameryki Południowej. 

Pomimo tej pozornej obcości, wynikającej z tak odległych stron pochodzenia, od razu wyczuwało się jednego, sercańskiego ducha życzliwości i otwartości. Po krótkim przedstawieniu się, skąd jestem, zwykle pojawiały się jakieś skojarzenia, odwoływanie się do czegoś, co mogłoby łączyć. Jako, że Polacy pracują w 23 krajach, stąd wielu współbraci z innych prowincji szybko nas identyfikuje. Miło słyszeć, gdy ktoś wypowiada się pod naszym adresem z wielkim szacunkiem, jak np. współbracia z Indonezji, którzy w dużej mierze Polakom zawdzięczają swoją formację zakonną i sercańską.

Lepszemu poznaniu się służyły chociażby pauzy w obradach plenarnych, gdzie przy okazji picia kawy czy soku można było porozmawiać z nieznajomymi dotąd braćmi. Podobnie było na posiłkach, gdzie właściwie za każdym razem siedziało się w innym towarzystwie. Poważniejszą okazją do wymiany myśli i współdziałania była tzw. praca w grupach, która oprócz spotkań plenarnych stanowiła podstawowy sposób funkcjonowania kapituły. To tam, dokonując wyboru najważniejszych zagadnień, którymi ma się zająć kapituła, a potem ich wartościowaniem oraz wydobywaniem najważniejszych treści, dokonywała się najbardziej twórcza praca kapituły. Co ciekawe, grupy właściwie za każdym razem spotykały się w innym składzie, co również pozwalało poznawać bliżej coraz to nowe osoby. Równocześnie czymś niesamowitym było dla mnie, jak bardzo, pomimo obcych języków, mówimy „tym samym językiem”, tzn., jak mocno identyfikujemy się w tym, co dotyczy naszej duchowości, charyzmatu, formacji, misji. Okazuje się, że tym, co nas najbardziej łączy i utożsamia, to właśnie nasza duchowość, charyzmat ojca Dehona, którym wspólnie żyjemy, pomimo odrębności narodowościowych, kulturowych. Jest to jakiś niezwykły fenomen, którego można doświadczyć podczas kapituły. 

Momentami wielkiej jedności w różnorodności była codzienna Eucharystia. Każda była wielojęzyczna. Zarówno pieśni, jak i formularz mszalny, homilie niemal codziennie były w innym języku. Pomimo to czuliśmy się zjednoczeni przy tym samym ołtarzu, tą samą liturgią. Bardzo miłymi akcentami były pieśni wykonywane przez poszczególne narodowości – np. przez Indonezyjczyków, Kongijczyków, czy Hindusów. Wybrzmiewało tu bogactwo kultur, wrażliwości muzycznej, ale i duch prawdziwej wiary. My, Polacy mieliśmy również swoją pieśń, którą wykonaliśmy w języku ojczystym: „Gdzie miłość wzajemna i dobroć”. Poza Eucharystią było wiele innych momentów modlitewnych, przede wszystkim codzienna adoracja w ciszy, liturgia godzin, którą rozpoczynaliśmy i kończyliśmy nasze obrady. 

Ważnym zadaniem kapituły był wybór nowego zarządu generalnego. Dotychczasowy generał Zgromadzenia, ojciec Jose Ornelas Carvalho, pełnił swoją funkcję przez dwie kolejne kadencje (czyli dwanaście lat), więc konieczne było wybranie nowej osoby na ten urząd. Zdecydowanym faworytem wyborów okazał się dotychczasowy prowincjał niemiecki, ks. Heinrich Wilmer. Potem kapituła wybierała radnych generalnych. Wcześniej kapitulanci zdecydowali, że zarząd generalny będzie tworzyć oprócz generała, pięciu radnych generalnych, reprezentujących poszczególne kontynenty. Szybko został wybrany radny dla Afryki, podobnie dla Azji. My jako Polacy byliśmy mocno zainteresowani, aby reprezentantem Europy był ktoś z prowincji polskiej. Ucieszyło nas bardzo, że nasz kandydat, dotychczasowy prowincjał ks. Artur Sanecki, uzyskał bez problemu wystarczające poparcie pośród delegatów i wszedł w skład zarządu generalnego. Po nim zostali jeszcze wybrani radni dla Ameryki Północnej i Południowej. Można z satysfakcją stwierdzić, że wybory nowego zarządu przebiegały bardzo odpowiedzialnie i spokojnie, i już pierwsze głosowanie sondażowe właściwie pokazało skład zarządu, potem tylko potwierdzony w kolejnych głosowaniach. Czuło się tu pozytywne tchnienie Ducha.

Główna tematyka kapituły koncentrowała się wokół miłosierdzia – najpierw w odniesieniu do naszego życia wspólnotowego, a dopiero potem w relacji do innych. Być może dla nas Polaków ta tematyka nie była jakaś odkrywcza, bo przecież dzięki św. siostrze Faustynie Kowalskiej, a potem św. Janowi Pawłowi II tajemnica Bożego miłosierdzia już od wielu lat jest nam bliska. Dzięki papieżowi Franciszkowi tematyka ta została w jakiś sposób odkryta również przez szerszy Kościół, w tym i przez tę część Zgromadzenia, która prezentuje teologię i pobożność bardziej zachodnią. 

Bardzo miłym akcentem podczas kapituły była audiencja wszystkich uczestników kapituły u papieża Franciszka. Ojciec święty nie odczytał nam przygotowanego wcześniej przemówienia, stwierdzając, że z zasady bywają one nudne. Za to podzielił się spontaniczną refleksją, nawiązując do osobistej znajomości z naszym poprzednim generałem, ojcem Virginio Bresanellim. Co dla nas było istotne, wyraził też nadzieję, na pozytywne zakończenie sprawy beatyfikacji naszego ojca Założyciela Jana Dehona, o co delikatnie zapytał w swojej krótkiej przemowie nasz nowy generał, ks. Heinrich Wilmer. Na zakończenie audiencji każdy z jej uczestników mógł podejść do ojca świętego i uścisnąć Jego dłoń. Chociaż nie było czasu na jakieś rozmowy, bo było nas wszystkich koło 120 osób, to jednak sam gest uściśnięcia ręki głowy Kościoła pozostawi na zawsze niezatarte wrażenie.

Kapituła generalna dla mnie osobiście była cennym i niepowtarzalnym doświadczeniem rzeczywistości Zgromadzenia – w bogactwie jego różnorodności, w konkretnych osobach reprezentujących różne prowincje i narodowości. Była też źródłem satysfakcji i radości z tego, że tak wiele osób na świecie żyje tym samym charyzmatem, że jest on wciąż aktualny, przekonujący i atrakcyjny dla sercanów, ale i dla licznych świeckich z całego świata. Jestem przekonany, że wydarzenie XXIII Kapituły generalnej przyniesie dla nowego zarządu generalnego, ale i dla całego Zgromadzenia nowe inspiracje, światło i energie do kontynuowania naszej misji we współczesnym świecie, który potrzebuje miłości i miłosierdzia.

 

Ks. Dariusz Salamon SCJ

Delegat na XXIII. Kapitułę Generalną