Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: „Widzieliśmy Pana”. Ale on rzekł do nich: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: „Pokój wam!” Następnie rzekł do Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Tomasz Mu odpowiedział: „Pan mój i Bóg mój!” Powiedział mu Jezus: „Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.

 

Chciałbym dotknąć Jezusa tak jak Tomasz… Łapię się na tym, że czasem zazdroszczę Tomaszowi tego, że mógł namacalnie przekonać się o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, o tym, że On jednak żyje; że mógł Go dotknąć… i uwierzył.

Tymczasem Jezus przypomina mi, że błogosławieni są ci, którzy nie widzieli, nie dotknęli, a uwierzyli. Szczęśliwi są ci, którzy uwierzyli na słowo. „Widzieliśmy Pana!” – to słowo dociera do mnie, abym w nie uwierzył. I sam Jezus przychodzi do mnie i pozwala się spożyć w Eucharystii! A więc jestem błogosławiony, bo mogę uwierzyć Słowu; jestem szczęśliwy, bo mogę dotknąć żywego Ciała Pana. Jestem szczęśliwy!

Zadanie na dziś: uwierz w Słowo i dotknij ustami Ciała Zmartwychwstałego.