Jezus powiedział do ludu: «Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: „Oni wszyscy będą uczniami Boga”. Każdy, kto od Ojca usłyszał i przyjął naukę, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne. Ja jestem chlebem życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: Kto go je, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata».

 

W ostatnich dniach słyszymy w Ewangelii o Jezusie, który jest chlebem z nieba. Chleb to taki pokarm, którego w domu nie może braknąć. Zazwyczaj sprawdzamy i pilnujemy, czy jest go w domu pod dostatkiem, a kiedy jest więcej wolnych dni, to kupujemy go na zapas. W ostatnim czasie ludzie masowo wykupywali nawet drożdże, bo gdyby zabrakło chleba, to przecież możemy sami go w domu upiec - chleb być musi.

No właśnie... chleb. Jezus mówi, że daje nam siebie na pokarm, który daje życie wieczne. Kto go je, nie umrze. Kiedy obowiązywało ograniczenie w chodzeniu do kościoła, to poczułem, jak brakuje mi tego pokarmu. Bóg daje się dotykać tak intymnie, że sam stał się pokarmem, aby dać się spożyć - bliżej się już nie da być. "Zjadać" Boga, karmić się Nim - wielka tajemnica wiary.

Starajmy się zawsze karmić Bogiem na Eucharystii, bo w przeciwnym wypadku jesteśmy jak goście weselni, którzy siedzą przy stole i nic nie mogą zjeść.