Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie".

 

Błogosławieni! Błogosławieni! Błogosławieni ubodzy w duchu, którzy się smucą, cisi, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, czystego serca, miłosierni, którzy wprowadzają pokój, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, którym ludzie urągają i prześladują ich i gdy mówią kłamliwie wszystko złe o nich z powodu Jezusa. Oto ci błogosławieni, czyli szczęśliwi, którzy mają się cieszyć i radować, kiedy doświadczają tych "niedoli" z powodu Jezusa i dla Jezusa. Albowiem wielka jest ich nagroda w niebie. Takim właśnie dana jest obietnica królestwa niebieskiego.

Cóż za niepojęta droga błogosławieństw, droga uszczęśliwiająca, i to nie tylko na chwilę, ale na całą wieczność. Jakże jednak odmienna od tych wielkich i szerokich dróg, które proponuje świat, kiedy zaprasza nas do ciągłego wzbogacania się, samowystarczalności, do używania życia przez rozkosze, przyjemności i wszelką próżność, które nie mają nic wspólnego z prawdziwym szczęściem. Wręcz przeciwnie. Nie, to nie jest droga błogosławieństw.

Droga błogosławieństw to wąska ścieżyna, na którą zaprasza nas Jezus. To ścieżyna, szlak na górę wysoką, której szczyt nazywa się "świętość". Potrzeba wiele trudu i wysiłku, samozaparcia i pokory, i może wielu łez, aby ten szczyt zdobyć, ale jaka za to nagroda, jaka radość – uszczęśliwienie na wieczność! Nieodwracalne, którego nic i nikt nie może odebrać! Świętość!

Tą ścieżyną poszło wielu. Mamy dziś tego świadectwo! Za przykładem tak wielu świętych, którzy poprzedzili nas na drodze błogosławieństw i pokazali nam, że ta wspinaczka jest możliwa, nie lękajmy się otworzyć serc na działanie łaski Bożej, na działanie Ducha Świętego, który ma moc przemienić nasze myślenie, odnowić naszego ducha i poprowadzić na sam szczyt świętości. Życie mamy tylko jedno i nie możemy go zmarnować. Uczyńmy z niego piękny dar dla Boga, a On weźmie je w swoje ręce i uformuje według swego upodobania, na swój obraz i podobieństwo, abyśmy byli błogosławieni i święci, tak jak On sam jest błogosławiony i święty, i by Jego królestwo było w nas i pośród nas. Amen! Alleluja!