W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić».

 

W dzisiejszym fragmencie Mateuszowej Ewangelii Jezus wysławia Ojca. W oryginale greckim dokładnie jest mowa, że Jezus „wyznał, wyraził zgodę”, inaczej przyznał słuszność temu, co uczynił Ojciec. A cóż takiego uczynił Ojciec? Zakrył On zrozumienie nadchodzącego królestwa przed mądrymi i roztropnymi (dokładnie „inteligentnymi”), a objawił tym, którzy są jak małe dzieci. Owi mądrzy i roztropni nie odczytali poprawnie czynionych przez Chrystusa znaków, nie zrozumieli ich w kluczu dziejącego się na ich oczach zbawienia i przez to nie nawrócili się, nie zmienili swojego sposobu myślenia o Bogu oraz sposobu postrzegania Bożego działania. Byli zamknięci w ukształtowanych przez swoją religijność schematach rozumienia Boga, innych ludzi i samych siebie. Do tego byli bardzo przekonani o własnej mądrości i słuszności wyznawanych poglądów.

Tymczasem Ojciec objawił swoje tajemnice tym, którzy są „jak małe dzieci” (dokładnie chodzi o „niemowlęta, o tych, którzy są niewykształceni, nieuczeni”). Kogo zatem upodobał sobie Ojciec? Nie chodzi z pewnością o tych, którzy są w swojej mentalności infantylni, ale chodzi o tych, którzy mają mentalność niemowlęcia. Na czym ona polega, w czym tkwi istota mentalności małego dziecka? Ono nie rozumuje, nie kalkuluje, nie umie nawet rozsądzić swoim rozumem niczego, bo tak naprawdę niemowlę nie ma jeszcze rozwiniętego intelektu. Ono odbiera rzeczywistość wyłącznie na bazie relacji z rodzicami. Rodzice są dla niego całym światem, jego istnienie zależy całkowicie od nich. Niemowlę jest totalnie niesamodzielną istotą. W ogóle jego tożsamość bycia dzieckiem opiera się na więzi i pochodzeniu od tych, którzy je zrodzili – od matki i ojca. Dziecko jest dzieckiem, bo zostało zrodzone przez matkę i ojca. Posługując się tym obrazem dziecka, Jezus komunikuje nam niesamowitą i fundamentalną prawdę: tylko ludzie o takiej mentalności dziecka są w stanie przyjąć objawienie Ojca o królestwie. Tak samo jak dokonało się to w relacji Chrystusa z Bogiem, która jest relacją Syna z Ojcem. Syn został zrodzony z Ojca, pochodzi od Niego, dlatego jedynie On zna Ojca i jedynie Jemu Ojciec wszystko przekazał na mocy zrodzenia Go. I jedynie ten, komu Syn zechce to objawić, pozna prawdziwie Ojca. Czy jednak pozwolimy Duchowi Świętemu, aby nas zrodził do nowego życia i przez to uczynił nas dziećmi Bożymi? To jedyna droga do poznania Ojca, bo własnym intelektem nie jesteśmy w stanie ogarnąć Boga. Rozum może w jakimś stopniu poznać Boga, ale na pewno nie jest w stanie wprowadzić nas w synowską więź z Ojcem…