Gdy dopełniały się dni wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jeruzalem, i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?» Lecz On, odwróciwszy się, zgromił ich. I udali się do innego miasteczka. A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: «Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz». Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć». Do innego rzekł: «Pójdź za Mną». Ten zaś odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca». Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże». Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu». Jezus mu odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego».

 

Ci, którzy podróżowali kiedykolwiek samolotem, wiedzą, że na każdym większym lotnisku znajduje się specjalny kolorowy samochód. Jego zadaniem jest prowadzenie po płycie lotniska wielkich samolotów, aby bezpiecznie wjechały na pas startowy lub bezpiecznie zjechały na płytę postojową. Na tym samochodzie umieszczony jest napis: „Follow Me”. W języku angielskim oznacza to „Naśladuj mnie”, „Idź za mną”. To jest niesamowity widok, gdy maleńki samochodzik pomaga ogromnej maszynie trafić na właściwe miejsce.

Jezus przez tę dzisiejszą Ewangelię mówi do wszystkich ludzi żyjących na przestrzeni dwudziestu wieków: Naśladuj Mnie, Pójdź za Mną. Jednak człowiek jest wolny. Może dokonać wyboru, czy pójdzie z Chrystusem, czy pójdzie swoją drogą.

Dziś w Ewangelii mowa jest o trzech osobach, które poszły swoją drogą. Pierwszy powołany chce iść za Jezusem, ale – jak sugeruje tekst – nie jest zdolny wyrzec się egoizmu, własnego świata, a przede wszystkim trudno mu opuścić własny dom. Drugi powołany nie jest w stanie zerwać więzi emocjonalnych z rodziną. Trzeci ogląda się wstecz.

Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego. Przyłożenie rąk do pługa symbolizuje w Ewangelii wybór jakiejś formy życia. Pługów jest wiele. Takim pługiem może być kapłaństwo, ale także takim pługiem może być małżeństwo. Jak ważne jest, żeby do tego pługa przyłożyć nie tylko ręce, ale jeszcze i serce.  

Kiedyś zapytano staruszków obchodzących już 60. rocznicę małżeństwa: „Jak wy to robicie, że do tego czasu jesteście ze sobą, łączy was ogromna miłość”. I odpowiedzieli bardzo ciekawie: „Dawniej, jak coś się psuło, to się to naprawiało. Dziś, jak coś się psuje, to się to wyrzuca i szuka nowego”. Coraz więcej dziś porzuconych pługów małżeństwa, kapłaństwa…

Dlatego dzisiaj prośmy o łaskę wytrwania w realizacji naszych powołań. Takich, jakie one są. Prośmy, abyśmy nie oglądali się do tyłu, nie rozglądali się na boki, ale patrzyli z ufnością do przodu i szli za Chrystusem, który nas  zachęca: Pójdź za Mną.