Uczeni w Piśmie i starsi posłali do Jezusa kilku faryzeuszów i zwolenników Heroda, którzy mieli podchwycić Go w mowie. Ci przyszli i rzekli do Niego: «Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim ci nie zależy. Bo nie oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Czy wolno płacić podatek cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?». Lecz On poznał ich obłudę i rzekł do nich: «Czemu wystawiacie Mnie na próbę? Przynieście mi denara; chcę zobaczyć». Przynieśli, a On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?». Odpowiedzieli Mu: «Cezara». Wówczas Jezus rzekł do nich: «Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga». I byli pełni podziwu dla Niego.

 

To zaledwie jedna z licznych pochwał, które wypowiedzieli pod adresem Jezusa ci, którzy jednak w skrytości serca przybyli, aby wystawić Go na próbę, aby pochwycić Go w mowie przeciwko prawu okupanta rzymskiego. 

Pomimo złych intencji nawet oni przyznają, że Jezus jest wyjątkowym nauczycielem, jaskrawym świadkiem prawdy. Zwłaszcza prawdy i wierności Bożemu prawu. Wiedzieli o tym. Wielokrotnie musieli się o tym przekonać. Ich pochwała nie opierała się na zasłyszanych opiniach, ale na osobistym doświadczeniu. I nic im to nie dało. W zatwardziałości swoich serc, które pałały nienawiścią do Jezusa, sami zamknęli się na prawdę, sprawiedliwość i możliwość przemiany życia. Bo nienawiść ma ogromną siłę zamknięcia serca na dobro i piękno, które jest w drugim człowieku. Dlatego tak bardzo uczeń Chrystusa musi czuwać, by gniew, złość, zazdrość, złośliwość nie zagościły w jego sercu, gdyż mogą stać się zarzewiem nienawiści.

Dlatego ciągle są aktualne słowa: „Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce” (Ef 4,26). Dlatego tak ciągle aktualne są słowa z Modlitwy o wschodzie słońca: „Ale chroń mnie, Panie, od pogardy, przed nienawiścią strzeż mnie, Boże”.