Jezus mówił ludowi: «Czy po to wnosi się światło, by je umieścić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, żeby je umieścić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!» I mówił im: «Baczcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dodane; a kto nie ma, pozbawią go nawet tego, co ma».

 

Żyjemy w XXI wieku. Wokół nas świat pędzi coraz szybciej, rozwijają się nowe technologie, człowiek popada w pychę, bo jego możliwości stają się większe, nieograniczone wręcz. Coraz mniej rzeczy do odkrycia, coraz mniej tajemnic. Zbadaliśmy naszą planetę, badamy kosmos, wydaje nam się, że wiemy wszystko i o wszystkim. I jednocześnie coraz mniej w nas zdolności do przeżywania, doświadczania, bycia tu i teraz. Do prawdziwego zachwytu nad światem, zauroczenia jego pięknem i niezwykłością. Zapominamy, że wiedza to nie zawsze mądrość. W gąszczu możliwości tak trudno o słuszne wybory. A Pan przychodzi właśnie dziś ze słowem, które może przywrócić harmonię. „Uważajcie na to, czego słuchacie”. Słowa jak rosa o poranku, jak łyk orzeźwiającej wody, jak miecz ostre i przeszywające. Bo przecież nie wszystko musimy wiedzieć, nie wszystko trzeba poznać, nie wszędzie być i nie wszystko zobaczyć.

Niech Najwyższy daje nam każdego dnia zdolność do odkrywania w naszym życiu tego, co święte, dobre i prawdziwe. Niech Jego Słowo będzie dla nas drogowskazem. Byśmy umieli kochać naprawdę, troszczyć się naprawdę, być z innymi naprawdę. Byśmy umieli zawsze wybierać Jego – jedyną Prawdę, Drogę i Życie.