Jezus powiedział do swoich uczniów: «Gdy przyjdzie Paraklet, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On zaświadczy o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku. Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi».

 

Aby lepiej zrozumieć wymowę dzisiejszej uroczystości Zesłania Ducha Świętego na Apostołów, trzeba nam cofnąć się myślą do uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego. 

Pan Jezus, zanim wstąpił do nieba, czyli powrócił do domu swojego Ojca, udzielił Apostołom mandatu odpuszczania grzechów. Dzisiaj ten mandat jednania człowieka grzesznego z Bogiem w sakramencie pokuty i pojednania posiada każdy kapłan. Ale ostateczną pieczęcią Chrystusowej zapowiedzi, że zawsze będzie z nami, jest oczywiście dar Ducha Świętego – Parakleta, czyli obrońcy, adwokata, który zawsze staje w obronie człowieka.

Pan Jezus dobrze wiedział, jak zatrwożeni są Apostołowie po Jego śmierci na krzyżu. Po prostu bali się, aby ich nie spotkało to samo. Można powiedzieć, że ich serca były przeniknięte strachem i zamknięte na to wszystko, czego Jezus przez trzy lata publicznej działalności nauczał. Dlatego daje w darze Ducha Mądrości, który nieustannie uczy wszelkiej prawdy i umacnia swymi darami. 
Idąc dalej, Pan Jezus każe im iść do Wieczernika i tam wraz z Matką Najświętszą modlić się i oczekiwać na zesłanie Ducha Świętego. Ta „mała trzódka” stała się Kościołem, czyli Ciałem Jezusa Chrystusa. Jezus obiecuje tego Ducha Świętego, który od Ojca i Syna pochodzi, który wszystkiego ich nauczy i przypomni wszystko, czego nauczał sam Chrystus, żyjąc na ziemi.

Ten moment jest kluczowy dla Kościoła, bo dzisiaj po pięćdziesięciu dniach od zmartwychwstania Chrystusa, jak słyszeliśmy w Dziejach Apostolskich, „nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wichru, i napełnił cały dom” – czyli Kościół, a więc każdego z nas…  „I ukazały się też im języki, jakby ognia, które się rozdzielały, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętem i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić”.

To jest właśnie szczyt dzisiejszej uroczystości. Duch Święty napełnia swoimi darami Kościół, a każdy człowiek jest żywym Kościołem Chrystusa Zmartwychwstałego. „Zstąpienie Ducha Świętego jest momentem narodzin Kościoła, tak jak Boże narodzenie było momentem zstąpienia Jezusa na ziemię” – pisał kard. Cantalamessa. A tym, co łączy narodziny Jezusa z narodzinami Kościoła, była obecność Maryi w Wieczerniku. Ta, która była Matką Jezusa, teraz stała się Matką Kościoła. Dzisiaj w Kościele musimy odkryć, że jesteśmy braćmi i nikt z nas nie jest samotną wyspą… Musimy na nowo nauczyć się porozumiewania tym samym językiem, językiem miłości, szacunku, odpowiedzialności, wierności, łagodności. Bo te wszystkie dary zostały rozlane w sercach naszych przez Ducha Świętego, pisze św. Paweł, Apostoł Narodów.

Dzięki darom Ducha Świętego Apostołowie wychodzą z Wieczernika, podobnie jak my dzisiaj wyjdziemy po Eucharystii. Na ulicy spotykają ludzi, którzy przybyli do Jerozolimy na święto Pięćdziesiątnicy i zaczęli przemawiać do nich – nauczać. A w jaki sposób ja dzisiaj, teraz albo za chwilę, będę świadczył o Chrystusie? O tym, że zostałem obdarowany darami Ducha Świętego?

Pewne jest to, Siostry i Bracia, że bez zesłania Ducha Świętego Apostołowie nie mieliby odwagi wyjść poza Jerozolimę, aby głosić to wszystko, co widzieli i o czym słyszeli z ust samego Chrystusa. Nie mieliby odwagi, aby mówić o zmartwychwstaniu, pewnie szybciej by wrócili do swoich domów, do swoich dawnych zajęć nad brzeg jeziora, by łowić ryby.

Zauważmy, jak ważne jest nieustanne zapraszanie Ducha Świętego do swojego serca… Ducha Miłości, Ducha Pocieszyciela… Bo wtedy, tak jak Apostołowie, będziemy ludźmi głębokiej wiary i odwagi – oni gotowi byli nawet życie oddać za Chrystusa i za prawdę, którą głosili. Cud, który dokonał się w dniu Pięćdziesiątnicy, trwa również i dziś. Bo tym Wieczernikiem i tą „małą trzódką” jesteśmy my…