Jezus powiedział do swoich uczniów: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony, jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją i wrzuca do ognia i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami”.

 

Jezus posługuje się obrazem winnej latorośli. W ten sposób chce podkreślić, jak ważna jest ciągła i żywa relacja z Nim. Bo można być chrześcijaninem tylko z nazwy. Przed laty rodzice poprosili o chrzest, po kilku latach odbyła się pierwsza komunia święta i zasadniczo rozwój duchowy wielu ludzi poprzestał na tym.

Bardzo łatwo w taki sposób uschnąć duchowo. Mieć żywy kontakt z winnym krzewem to mieć życie. Być żywym duchowo to mieć kontakt z Chrystusem poprzez Jego sakramenty. One gwarantują nam już tu, na ziemi, życie wieczne.