Jezus powiedział do swoich uczniów: «Teraz idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: „Dokąd idziesz?” Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Paraklet nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, to poślę Go do was. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu – bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie – bo władca tego świata został osądzony».

 

Papież św. Jan XXIII przed laty powiedział: „Życie jest trochę jak morska podróż. Wyjeżdżamy, żegnając się i płacząc z powodu oddalenia od osób nam drogich, ale oto, kiedy przybijamy do drugiego brzegu, są inne osoby, które stoją już w porcie i na nas czekają”. Rzeczywistość odejścia kogoś bliskiego jest niewątpliwie bardzo smutna.

Uczniowie Jezusa również byli oszołomieni i zasmuceni, dowiedziawszy się, że utracą swojego Mistrza. On jednak pocieszał ich, mówiąc, że nawet i to wyjdzie im na dobre, ponieważ, gdy On odejdzie, przyjdzie Duch Święty, Pocieszyciel. Duch Święty przekona ludzi o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. Duch Święty przekonuje nas zarówno o naszym grzechu, jak i o naszym Zbawicielu. 

Często przyzywajmy Ducha Świętego i prośmy Go o Jego dary. Nawet gdybyśmy teraz wielu spraw nie rozumieli, nie potrafili dociec ich istoty, On kiedyś sprawi, że te ciemności staną się jasnością. Duchu Święty, przyjdź i pozostań z nami!