Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa. Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła». A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona».

 

Jezus w milczeniu przyjmuje zarówno obecność Marii przy swoich stopach, jak i posługę Marty. Modlitwa i praca to dwie siostry wypełniające nasze życie. Kiedy jednak Marta zaczyna oskarżać swoją siostrę przed Jezusem, a nawet żąda od Niego, aby „jej powiedział”, tzn. napomniał ją, sama otrzymuje napomnienie od Pana. Jezus jednak nie kończy na słowie do Marty, koryguje również postawę Marii.

Ewangelista określa zachowanie Marty słowem „diakonia”. Tym samy słowem opisane jest życie Jezusa: „Ja jestem pośród was jak ten, kto służy” (Łk 22,27). Marta ma udział w czymś dobrym i pięknym, służy jak Jezus. Ale Jezus zauważa, że diakonia przemieniła się u Marty w zakłopotanie i udrękę. Czyż nie jest tak? Przepracowany człowiek (aktywizm, zmęczenie, odejście od modlitwy…) zaczyna mieć pretensje do Boga i do ludzi. Sam jakoś nie wie, kiedy w swoim działaniu zajmuje miejsce Boga, staje się sędzią innych. Marta otrzymuje więc ostrzeżenie (tak jak w meczu piłkarskim: żółtą kartkę) nie dlatego, że służy, ale dlatego, że przekroczyła niebezpieczną miarę działania i tylko działania.

Jezus jednocześnie wskazuje na Marię. Jest ona najpierw opisana pozytywnym słowem: siedzi przy stopach Pana – ma postawę ucznia, słucha i to jest „najlepsza cząstka”, ale nie całość! Trzeba od tego zaczynać, od słuchania i bycia z Panem, a potem należy wstać i służyć. Kiedy myślimy o Marii w świetle słów Jezusa, to również jest to korekta („żółta kartka”). Całości nie ma tylko w modlitwie, jak i tylko w wielości działania, ale w modlitwie i działaniu, w modlitwie i świadectwie o Panu. Na modlitwie otrzymujemy Pana: życie, światło i siłę, aby potem coraz lepiej owocować.

Nie ma jednej miary czasu dla modlitwy i pracy dla wszystkich. Inna jest dla zakonnika, a inna dla studenta, a jeszcze inna dla samotnej matki wychowującej dzieci po śmierci męża. Wszyscy jednak mamy wsłuchać się i przyjąć korektę Jezusa: uważaj na zbytnie zaufanie sobie w działaniu i wielość działania bez modlitwy. Bądź dziś najpierw przy Mnie, a kiedy poczujesz, że moje życie płynie w Tobie, będziesz mógł służyć.