Jezus powiedział do swoich uczniów: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: O cokolwiek prosilibyście Ojca, da wam w imię moje. Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna. Mówiłem wam o tych sprawach w przypowieściach. Nadchodzi godzina, kiedy już nie będę wam mówił w przypowieściach, ale całkiem otwarcie oznajmię wam o Ojcu. W owym dniu będziecie prosić w imię moje, i nie mówię wam, że Ja będę musiał prosić Ojca za wami. Albowiem Ojciec sam was miłuje, bo wy Mnie umiłowaliście i uwierzyliście, że wyszedłem od Boga. Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca».

 

Nasza droga do nieba, do wieczności jest dwukierunkowa. Pierwszy kierunek nadają jej ludzie, których spotykamy na co dzień. To od nich w dużej mierze zależy, czy będziemy się wspierać na tej drodze, czy też przeszkadzać sobie w kroczeniu ku świętości. Ten kierunek, który nadają nam inni ludzie, naznaczony jest słabością i niedoskonałością.

Drugi kierunek nadaje nam sam Jezus Chrystus. To droga pewna, gwarantująca wieczne szczęście. Krocząc tą drogą, z pewnością nie pobłądzimy. Jak zatem łączyć te dwie drogi? Podpowiada nam dzisiaj Jezus: „Proście Ojca w imię moje, a da wam”. Zatem, jeżeli na tej drodze ku niebu pojawiają się trudności, nie bójmy się prosić o pomoc Boga Ojca. On z pewnością przyjdzie nam z pomocą!