Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien. I mówił do nich: Gdy do jakiego domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakim miejscu was nie przyjmą i nie będą słuchać, wychodząc stamtąd strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich. Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.

 

        Jezus przywołał dwunastu.  To jest ważne – przypominał im to później - „nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili”. Przywołał ich i zaczął rozsyłać po dwóch i dał im władzę nad duchami nieczystymi. Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.

       Czy człowiek ma sam z siebie moc rozkazywania złym duchom lub uzdrawiania chorych? Uważam, że żaden nie ma. Ale Bóg chce posługiwać tu na świecie ludziom za pomocą ludzi  - oczywiście z pomocą Ducha Świętego. Mimo  że nikt nie ma sam z siebie mocy, to jeśli jest w miejscu, w którym chciał go mieć Bóg i czyni zadania, do których go chciał Bóg, ma moc i są owoce.

       Wiele moich „nieszczęść” wynika po prostu z tego, że nakręcam pragnienia, nie pytając Boga co mam robić – własne oczekiwania. W ostatnich dniach bardzo wyraźnie otworzyły mi się oczy na to, jak Bóg pomaga mi namacalnie w codzienności (praca, rodzina). Może mi Pan chciał pokazać to, co teraz piszę. O co mi chodzi? Przykład - dostałem zadanie, siedzę i zastanawiam się, do kogo zadzwonić z pytaniem. Nie za bardzo wiem, jak się do tego efektywnie zabrać. Następnego dnia rano dzwoni do mnie człowiek, który proponuje mi rozwiązanie mojego zadania, a ja się śmieję i pytam: „Słyszał Pan wczoraj ok. 14:00, jak o tym myślałem?”. W pracy często tak mam – muszę być chyba sam z siebie bardzo słaby. Kiedy przychodzi czas na jakiś projekt w ciągu dwóch dni dzwonią do mnie ludzie, którzy się tym zajmują, z różnych firm i często jest tak, że tylko z tym tematem - jakby było jakieś ogłoszenie wypisane na niebie.

         Myślę, że tak się dzieje w życiu każdego chrześcijanina, a piszę to ku pocieszeniu tych, co w strapieniu i nie wiedzą, jak wyjść z impasu. Do zawalonych problemami, aby podnieśli głowy.  Bóg obiecał nam zająć się naszymi sprawami, jeśli my zajmiemy swoją pozycję. Nawet w tematach „świeckich” mamy komfort stałej pomocy od Wszechmocnego Ojca.

 

Inne komentarze Tomasza