Przynosili Jezusowi dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: «Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego». I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.

 

Policzono, że w Biblii jest ponad 500 wzmianek o dzieciach. Odnoszą się one do różnych okresów dzieciństwa. Mówi się o dzieciach nienarodzonych, o noworodkach, o niemowlętach odstawionych od piersi, o jeszcze nieobrzezanych. W każdym przypadku dzieci były traktowane jako dar od Boga i przejaw Bożego błogosławieństwa dla rodziców. Brak potomstwa uważano natomiast za nieszczęście. Jednak w hierarchii społecznej dziecko zajmowało najniższą pozycję. Zależała ona od jego wieku.

Może dlatego też uczniowie Jezusa nie chcieli, by zadręczano ich Mistrza jeszcze dziećmi. Skoro dzieci zajmowały najniższą hierarchię, to po co było jeszcze trudzić Jezusa. „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie” – te słowa padają z ust Jezusa. Bóg błogosławi dzieci.

Dzisiaj tym bardziej potrzeba powtarzać te słowa Jezusa: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie”. To na nas, dorosłych, spoczywa obowiązek prowadzenia dzieci do Boga, ukazywania im Boga, uczenia rozmowy z Nim. Niestety dzisiaj wielu rodziców przeszkadza dzieciom w odkryciu miłości Boga, odmawia im Bożego błogosławieństwa. Nie utrudniajmy dzieciom zbliżania się do Boga, ale róbmy wszystko, by Jego błogosławieństwo zawsze na nich spoczywało.