Jezus podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: Odpraw ją, bo krzyczy za nami! Lecz On odpowiedział: Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela. A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: Panie, dopomóż mi! On jednak odparł: Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom. A ona odrzekła: Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów. Wtedy Jezus jej odpowiedział: O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz! Od tej chwili jej córka została uzdrowiona.

 

Bywa, że nie rozumiecie tego, co dzieje się w Waszym życiu. Zdarzają się sprawy tak trudne, że dziecięce serce i dziecięcy umysł nie potrafią ich ogarnąć. Panu Jezusowi jednak zależy na dziecięcym uporze każdego człowieka, na dziecięcej ufności, na dziecięcej naiwności, na tym, abyśmy nie dawali się zbyć – jak dzieci, kiedy im na czymś zależy, jak dzieci, kiedy proszą o lody, ulubioną zabawkę, czas spędzony na zabawie.

Gdy o cokolwiek prosicie Jezusa, bądźcie tacy, jacy jesteście na co dzień – nieustępliwi, wierzcie w spełnienie prośby. Jezus zna nasze serca, chce jednak zobaczyć, że wierzymy.

Niech nie sprawia nam to kłopotu. Wierzmy Mu. Ufajmy. Prośmy. Idźmy w zaparte. I zawsze dziękujmy.