Jezus zauważył to i rzekł do nich: "Czemu rozprawiacie o tym, że nie macie chlebów? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiałe są wasze umysły? Mając oczy, nie widzicie; mając uszy, nie słyszycie? Nie pamiętacie, ile zebraliście koszów pełnych ułomków, kiedy połamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy?" Odpowiedzieli Mu: "Dwanaście". "A kiedy połamałem siedem chlebów dla czterech tysięcy, ile zebraliście koszów pełnych ułomków?" Odpowiedzieli: "Siedem". I rzekł im: "Jeszcze nie rozumiecie?"

 

Czasami wydaje mi się, że traktuję Boga jak „ekspres do kawy”. Może i nowoczesny, z funkcją spieniania mleka, ale często tylko z automatem do zaspokajania moich potrzeb. Myślę, że w taki sposób potraktowali Jezusa apostołowie.

Mieli Go blisko siebie. Słyszeli i widzieli działanie Żywego Boga. Niestety sprawy przyziemne i troska o nie, często były ważniejsze niż zaufanie Chrystusowi. Przecież doświadczyli cudu rozmnożenia chleba, wiedzieli, że dla Niego nie ma spraw beznadziejnych i niemożliwych. Brak pokarmu urósł do ogromnego problemu. To stało się jedynym tematem ich rozmowy.

Spróbuj zastanowić się, co jest Twoim życiowym problemem. O czym najczęściej rozmawiasz z drugim człowiekiem. O czym wreszcie rozmawiasz ze swoim Bogiem. Wierzysz w to, że On ma moc to zmienić...? Jak potraktujesz dziś Jezusa? Jak ekspres, czy jak przyjaciela, który kocha i wie, co jest dla Ciebie ważne i konieczne?