Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien». I mówił do nich: «Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich». Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.

 

Laska. Dobre buty. Jedna suknia. Towarzysz drogi. Moc nad duchami nieczystymi i moc uzdrawiania. Czytając teraz ten fragment Ewangelii, po raz pierwszy zwróciłam uwagę na to, co uczniowie otrzymują od Jezusa na drogę, a nie na to, czego nie powinni zabierać. Pierwsze poważne zadanie Apostołów. Takie praktyki apostolskie pod okiem samego Mistrza. Ostatnie wskazówki przed samodzielną działalnością – Jezus przygotowuje ich do tej drogi, wyposaża ich we wszystko, co potrzebne. Każda z tych rzeczy powinna też być naszym ekwipunkiem na drodze duchowej. 

Laska to podpora. Przydaje się przede wszystkim w trudnym terenie, kiedy droga wiedzie pod górę. Czy mam w swoim życiu duchowym coś, co mi pomaga, kiedy robi się trudniej? Coś co mnie wspiera, kiedy droga pnie się pod górę? Ulubioną modlitwę? Fragment Pisma Świętego? Taka laska przyda się też do odepchnięcia niejednej pokusy. 

Dobre buty. Od nich zaczyna się każda droga. Buty są podstawą. Sam papież Franciszek zwraca nam na to uwagę. Jaka jest moja podstawa w życiu duchowym? Na czym się opieram i co mnie „niesie”? Co stanowi podstawę mojej wiary? W lichych klapkach, nawet z największym entuzjazmem, daleko nie zajdę. 

Jedna suknia. Tyle wystarczy, nie ma potrzeby brać drugiej, bo może ona w drodze tylko zawadzać. Nadmiar w życiu duchowym też może przeszkadzać – 4 nowenny, 3 wspólnoty, mnóstwo intencji i tylko na życie brakuje czasu. Warto się zastanowić, czy nie ubieram na siebie za dużo, przez co czuję się obarczona, skrępowana. 

Towarzysz drogi. Ktoś, kto idzie ze mną. Możemy się nawzajem wspierać i pilnować – nie tylko on jest dla mnie, ale i ja jestem dla niego. Kościół, wspólnota nie są wymysłem ludzkim, ale darem Pana Boga dla nas. Jak wygląda moje życie we wspólnocie Kościoła? Czy jestem z innymi i dla innych? 

Moc nad duchami nieczystymi i moc uzdrawiania. To taki dodatek, coś ekstra na misję, której celem było głoszenie i wzywanie do nawrócenia. Dodatek potrzebny, aby uwiarygodnić misję Apostołów, wzmocnić ich przesłanie. Dziś także Jezus udziela swojej mocy – poprzez Kościół w sakramentach. I tu też muszę sobie zadać pytanie: czy nie zależy mi tylko na duchowych fajerwerkach? czy nie skupiam się tylko na efektach, odpuszczając żmudne, może nudne części mojej misji?