Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.

 

Pan Bóg naprawdę wie, co robi i nie przestaje zaskakiwać. Przecież mógł powiadomić o tym możnych, bogatych, ludzi wpływowych, uczonych w Piśmie, a wybrał pasterzy, pastuchów pasących owce, ludzi ciężko pracujących. Przecież zapewne oni nie umieli czytać ani pisać. 

A jednak wybrał ich! A oni nie zadawali pytań dodatkowych typu: a kim On jest, o którym proroctwie było mowa, nie pytali Matki Bożej, skąd On się wziął, czy jest pewna, że to jest Mesjasz Pan. W całej swojej prostocie serca i prostoduszności wzięli to, co mogli i poszli się pokłonić Dziecięciu. A Maryja przyglądała się temu i nie zadawała żadnych pytań. Pasterze napełnieni nieoczekiwaną radością, wrócili wysławiając Boga i wielbiąc Go za wszystko, co słyszeli i widzieli.

Naprawdę Emmanuel, „Bóg z nami”.