Gdy Jezus i uczniowie Jego się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu. Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go rozpoznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych tam, gdzie jak słyszeli, przebywa. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.

 

Ludzie biegali po całej okolicy i znosili na noszach chorych do Jezusa. Samo wyobrażenie sobie tego wydarzenia może wlać w serca niezwykłe doświadczenie radości pełnej nadziei. Spotkanie ludzkiej wiary z darem Bożej miłości zawsze owocuje wielką hojnością wyzwalania od zła.

Co się dzieje z naszymi sercami, że się tak przyzwyczaiły do obecności Jezusa w swoim Kościele? Tak mało jest w nas entuzjazmu wiary w naszym uczestnictwie we Mszy św. i innych sakramentach. A przecież to On jest w nich obecny z całą swoją mocą uzdrawiającej miłości, tak jak niegdyś chodził po ziemi Genezaret.

Duchu Święty, wzbudzaj we mnie żywy entuzjazm wiary.