Jezus i uczniowie przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: "Czy coś widzisz?" A gdy ten przejrzał, powiedział: "Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa". Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał on zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie. Jezus odesłał go do domu ze słowami: "Tylko do wsi nie wstępuj!"

 

Uzdrowienie niewidomego dokonało się według pewnego scenariusza. Najpierw niewidomy przyprowadzony zostaje do Jezusa. Następnie ci którzy go przyprowadzili, proszą w imieniu niewidomego o jego uzdrowienie. W końcu Jezus wyprowadza tego człowieka poza wieś i tam zwilża jego chore oczy śliną. Ten odzyskuje wzrok częściowo. Ostatnim, dopełniającym całość uzdrowienia gestem, jest nałożenie przez Jezusa rąk. Dopiero wtedy zostaje on w pełni uzdrowiony. 

Scena ta ukazuje drogę, jaką musi przejść człowiek, aby doświadczyć uzdrowienia. Towarzyszą jej słowa i gesty. Syn Boży mógłby uzdrowić tego człowieka od razu. Jednych spojrzeniem lub gestem. On jednak chce, aby ten człowiek przeżył uzdrowienie, ale pewnymi etapami. Mają one mu uświadomić to, co się z nim dzieje. 

Bóg uzdrawiając nas, bardzo często działa w podobny sposób. Krok po kroku pozwala nam zrozumieć to, co nas trapi i wymaga uzdrowienia. Być może, że posyła ludzi, którzy nas do Niego przyprowadzą. Albo uzdrawia nas, poprzez działanie sakramentów (bo zwilżone śliną oczy, są zapowiedzią sakramentów). A może wyprowadza nas na pustynie, poza miasto czy wieś, po to, abyśmy stanęli przed nim twarzą w twarz. I na osobności mogli doświadczyć Jego obecności, niczym nie zakłóconej.