Euro, frank i in. … czyli o kryzysie nie-ewangelicznym

Niedziela, Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła (29 czerwca), rok A, Mt 16,13-19

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: "Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?" A oni odpowiedzieli: "Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków". Jezus zapytał ich: "A wy, za kogo Mnie uważacie?" Odpowiedział Szymon Piotr: "Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego". Na to Jezus mu rzekł: "Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.
Oto i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr - Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie".

       Choć historyczności Jezus dzisiaj już nikt nie kwestionuje, gdyż nie sposób zaprzeczyć tylu naukowym odkryciom, że ktoś taki jak Jezus z Nazaretu istniał na pewno, to jednak cały czas próbuje się Go sprowadzić do jakiegoś zwykłego żydowskiego proroka.

1.    A wy za kogo Mnie uważacie?
       Przed każdą i każdym z nas dzisiaj staje Jezus i pyta: „A wy za kogo mnie uważacie?” I to pytanie jest skierowane do nas bardzo osobiście, bardzo personalnie. Bóg chce bowiem wchodzić w relacje z nami w sposób osobisty i intymny. Pyta więc w te niedzielę; za kogo mnie uważasz? Kim jestem dla Ciebie? Czy tylko zwykłym prorokiem, pewnym faktem z przeszłości? A może tradycją, dobrym zwyczajem i kulturą, w której się wychowałaś czy wychowałeś? Serafino Falvo w swojej cudownej książce „Duch objawia Jezusa” (Wyd. Esprit, Kraków 2009) oddał bardzo trafnie te sytuację wiary dzisiejszego nowoczesnego człowieka: „Dla wielu niestety, pozostałeś Jezusem – historii, Jezusem ich wczoraj. Tym, który w owym czasie nauczał, ale dziś nie słychać już Jego głosu. Jezusem dawnych cudów: uzdrawiającym kiedyś chorych, wskrzeszającym umarłych, rozmnażającym chleb tłumom ludzi, z których pozostały dziś tylko kości, Nie wierzą, żeby dziś możliwe były takie cuda. Pozostały tylko powtarzane z pokolenia na pokolenie wspomnienia.” Od kilkunastu lat w Europie i kilku w Polsce zachodzi właśnie ten proces zmiany wyobrażenia o Jezusie i próba uśmiercenia Boga w sercach ochrzczonych.

2.    Kult martwego boga
       Przekonuję się o tym z wielkim bólem w sercu. Jest mi bardzo smutno jako księdzu, gdy widzę, że ludzie naprawdę mogliby być o wiele szczęśliwsi, gdyby dali szansę Jezusowi – Bogu żywemu! Istnieje też pewne zjawisko, które nazywam „kultem martwego boga”. Otóż wielu chrześcijan chodzi do Kościoła jedynie z tradycji przez to małe „t” czy na bazie lokalnych zwyczajów. Nie odkryli bowiem Jezusa jako osoby, nie weszli z Nim w relację jak Piotr w dzisiejszej Ewangelii. Gdy pracowałem na parafii i spotykałem ludzi w kancelarii, pytałem często; dlaczego chcecie ochrzcić dziecko? I słyszałem wiele odpowiedzi typu; „bo babcia by nie przeżyła” albo „bo ja też jestem ochrzczona czy ochrzczony” lub jeszcze „bo taki jest zwyczaj”. I zawsze wtedy powtarzałem i powtarzam, że to jest chrzczenie dzieci w imię martwego boga! To jest od samego początku przekazywanie dzieciom tego brzemienia, które nosi taka mama czy tata, brzemienia obciążenia tradycją, zwyczajem i niewiarą, że Jezus z Nazaretu i Kościół, który założył, jest prawdziwy i żywy! To tak jak z naszym kultem zmarłych; chodzimy na cmentarz raz dwa razy do roku, zapalimy świeczkę, dobrze pomyślimy o zmarłym i spokój do następnego pierwszego czy drugiego listopada. A Bóg żywy nie chce, by mu palono znicze praktyk i zwyczajów, przeznaczonych dla zmarłych!

3.    Syn Boga żywego
       Siostro i Bracie, wybierz się więc w tę niedzielę, pod Cezareę Filipową Eucharystii i spotkaj tam żywego Boga w Jezusie! Usłysz Jego pytanie; za kogo Mnie uważasz? I daj temu Bogu odpowiedź. Która tak naprawdę to tobie jest potrzebna najbardziej! Gdy dzisiaj Europa i świat borykają się z tyloma lękami i problemami gospodarczymi. Martwią się o euro, dolara i franka, to my chrześcijanie musimy ogłaszać tej Europie i temu światu, że nie ma Boga poza Jezusem. Chcemy przekazać tę prawdziwie Dobrą Nowinę, że Bóg kocha człowieka. I dzisiaj, kiedy ta stara Europa i ten staruszek świat, coraz bardziej pogrążają się w owych kryzysach ekonomicznym, moralnym i duchowym, kiedy stają przed wieloma niewiadomymi przyszłości, w strachu o pracę i przyszłość następnych pokoleń, my mówimy, że się nie boimy! Chrześcijanin bowiem, to ten, który się nie boi, gdyż całą swoją nadzieję złożył w Bogu! Dlatego nie ma lepszej odpowiedzi na owe biedy świata jak Ewangelia. Nie ma większego przesłania nadziei dla człowieka XXI wieku jak przesłanie Jezusa z Nazaretu. Tylko bowiem On ma słowa życia wiecznego. I nie jest jak niektórzy mówią bogiem martwym, ale jest Bogiem żywym! Tym, który jest. Dlatego nie lękajmy się siostry i bracia, nie bójmy się kryzysów ekonomicznych, politycznych, społecznych, gdyż mamy Ewangelię, mamy Jezusa i mamy Kościół - wspólnotę nas wierzących.