Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, podczas gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata".

 

Dzisiejsza ewangelia należy do "klasyki gatunku", jest to taki tekst, który jest czasem używany nawet w "codziennym języku". Do tego porównania odnoszą się również ludzie nie mający wiele wspólnego z Kościołem, bo ono jest po prostu "życiowe". Bardzo nas denerwuje, kiedy ktoś nam zwraca uwagę na jakąś rzeczywistość, z którą sam sobie jeszcze bardziej nie radzi.

To, o czym mówi Jezus, jest po prostu trudne..., bo z jednej strony mam nie sądzić, a wiem też, że "mam upomnieć brata, kiedy zbłądzi". To jest po prostu cienki lód..., żeby tak na chłodno ocenić sytuację, wypowiedzieć napomnienie i zapomnieć, nie roztrząsać dalej i nie sądzić.

Jezu, posyłaj nam Ducha Mądrości, aby nas pouczał, co mamy czynić!