Było to przed Świętem Paschy. Jezus, wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty, syna Szymona, aby Go wydał, Jezus, wiedząc, że Ojciec oddał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. Potem nalał wody do misy. I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: «Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?» Jezus mu odpowiedział: «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale poznasz to później». Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał». Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę!» Powiedział do niego Jezus: «Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy». Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: «Nie wszyscy jesteście czyści». A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: «Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie „Nauczycielem” i „Panem”, i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem».

 

Wielki Czwartek to idealny moment, aby podziękować Bogu za dwa sakramenty: Eucharystię i kapłaństwo. W Eucharystii znajduje się największe dobro całego Kościoła – Jezus. To w niej jest źródło i szczyt życia duchowego. Bóg przemienia przyjmującego Komunię św. w siebie. 

Kapłaństwo zaś jest służbą. Pięknie o kapłaństwie powiedział bł. Karol de Foucauld: „Kapłan jest monstrancją, jego rolą jest pokazywać Jezusa; musi sam zniknąć i ukazać Jezusa... Stać się wszystkim dla wszystkich. Śmiać się z tymi, którzy się śmieją, płakać z tymi, którzy płaczą, aby wszystkich przyprowadzić do Jezusa”. A tak osobiście powiem: fajnie jest być księdzem! Pozwólcie, że dzisiaj poproszę Was o dwie rzeczy, ale to dopiero na końcu rozważania (o ile dotrwacie do końca).

Św. Jan Ewangelista przywołuje ostatnie godziny z ziemskiego życia Jezusa. Ostatnia wieczerza i przepiękna katecheza, której temat zamyka się w jednym słowie: „miłość”. Szaty, prześcieradło, miednica – to wszystko było konieczne, aby dokonać obrzędu umywania nóg – typową dla starożytności oznakę gościnności. Czynność tę musiał spełniać niewolnik wobec pana, żona wobec męża, syn wobec ojca. 

Jezus wykonuje obrzęd umycia nóg całkowicie dobrowolnie i z pełnym oddaniem wobec swoich uczniów, kompletnie z własnej woli i nieprzymuszony. Nie rozumie tego do końca apostoł Piotr. Gwałtownie sprzeciwia się takiemu uniżeniu, nie wiedząc, że jest ono zapowiedzią zbliżającej się ofiary krzyżowej. Dopiero po odpowiednich wyjaśnieniach godzi się na ten gest. 

Pośród tych katechizowanych jest także Judasz, ten, do którego serca wszedł diabeł. Nie pomogło pełne wyrazu miłości spojrzenie Jezusa. Nie pomogło uniżenie się Boga do roli sługi. W sercu tego apostoła nastąpiła duchowa śmierć Boga. Zarówno jego oczy, jak i serce pozostały zamknięte na miłość. W jego sercu rozgościła się zazdrość, chęć posiadania, materializm.

Jezus pragnął tak ukształtować serca swoich uczniów, aby wypełniała je bezgraniczna miłość do bliźniego. Być kimś wielkim to umieć też pochylić się od czasu do czasu do nóg bliźniego, przyjąć postawę sługi. Przez to świadectwo uczniów stanie się wiarygodne, że będą sobie nawzajem okazywać oddanie i szacunek. „Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem”. To zadanie jest szczególną misją każdego chrześcijanina. „Mycie nóg”, „miłowanie do końca” to program życia każdego człowieka. 

Nauka, której tematem jest miłość, poprzedza ustanowienie Eucharystii. Bóg wskazuje, jak ważne jest przygotowanie do niej. By dobrze przeżyć tę „ucztę miłości”, samemu trzeba czynić tę miłość! Eucharystia przynosi dobre owoce, jeżeli biorący w niej udział przychodzą na nią przygotowani. W kazaniu na Górze Jezus bardzo jasno to zapowie: „Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i ofiaruj dar swój” (Mt 5, 23-24). Dotyczy to zarówno uczestników Boskiej Liturgii, jak i przewodniczącego jej kapłana. W życiu duchownych potrzebna jest miłość do końca. Potrzebny jest przykład ich wzajemnej miłości, szacunku, aby wierni, widząc ich, umacniali się w dobrym. 

A teraz dwie prośby. Pierwsza: pomódlcie się za nas kapłanów, abyśmy byli normalnymi i świętymi – najpierw ludźmi, a potem księżmi. Wspierajcie nas modlitwą, aby powołanie kapłańskie, które darmo otrzymaliśmy, wzrastało w nas i pomagało w przezwyciężaniu różnych trudności. Druga prośba: spójrz na kontakty w swoim telefonie i jeżeli na jej liście masz numer telefonu do jakiegoś księdza, to wyślij dzisiaj do niego SMS-a, chociażby o treści: „Dobrze, że jesteś…”.