Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. W każdym razie dobrze uczyniliście, biorąc udział w moim ucisku. Wy, Filipianie, wiecie przecież, że na początku głoszenia Ewangelii, gdy opuściłem Macedonię, żaden z Kościołów poza wami jednymi nie prowadził ze mną otwartego rachunku przychodu i rozchodu, bo do Tesaloniki nawet raz i drugi przysłaliście na moje potrzeby. Mówię zaś to bynajmniej nie dlatego, że pragnę daru, lecz pragnę owocu, który wzrasta na wasze dobro. Stwierdzam, że wszystko mam, i to w obfitości: jestem w całej pełni zaopatrzony, otrzymawszy przez Epafrodyta od was wdzięczną woń, ofiarę przyjemną, miłą Bogu. A Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę.

          W naszym ziemskim pielgrzymowaniu powinniśmy zawsze pamiętać o jednym z kluczowych przesłań Pawła: „wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. To właśnie wiara w te słowa buduje umiejętność dostosowywania się do zmiennych warunków życia. Ileż to razy buntujemy się, wręcz protestujemy, gdy różne wydarzenia nie przebiegają zgodnie z naszym wydawałoby się najdoskonalszym planem, jaki można było przygotować...Jeśli jednak nasze całe życie, zarówno te wielkie przedsięwzięcia, jak i te małe, codzienne sprawy, oparte będą na silnym fundamencie wiary w Chrystusa, to mimo trudności, niejednokrotnie mimo cierpienia, nadal będziemy czuć się  prawdziwie wolni, potrzebni, kochani! 

         Otwarty rachunek przychodu i rozchodu między Filipianami a  Pawłem oznaczać może w przenośni ciągle otwarte  konto każdego z nas bezpośrednio z Bogiem. Chciejmy naszym codziennym postępowaniem systematycznie zapracowywać na możliwie najwyższy dodatni bilans tego rachunku, a ta ofiarność na pewno będzie wynagrodzona!