Najmilsi: Nie za wymyślonymi mitami postępowaliśmy wtedy, gdy daliśmy wam poznać moc i przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale nauczaliśmy jako naoczni świadkowie Jego wielkości. Otrzymał bowiem od Boga Ojca cześć i chwałę, gdy taki oto głos Go doszedł od wspaniałego Majestatu: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie». I słyszeliśmy, jak ten głos doszedł z nieba, kiedy z Nim razem byliśmy na górze świętej. Mamy jednak mocniejszą, prorocką mowę, a dobrze zrobicie, jeżeli będziecie przy niej trwali jak przy lampie, która świeci w ciemnym miejscu, aż dzień zaświta, a gwiazda poranna wzejdzie w waszych sercach.

 

Pierwszy z apostołów nie zwodzi braci wierzących – napisze bez cienia wątpliwości: „Nie jesteśmy bowiem ludźmi, którzy uwierzyli jakimś bajkom lub naiwnie polegają na wymyślonych mitach” (2 P 1,16). A w kolejnych zdaniach, odwołując się do przemienienia Jezusa, przypomni istotę doświadczenia i drogi wiary – fundament, którym jest Słowo Boga. NPD ujmie to w bardzo przekonujący sposób: „Chociaż towarzysząc Jezusowi na świętej górze, osobiście słyszeliśmy wspomniany Głos z Niebios, to jednak uważamy, że mocniejszy od naszego doświadczenia jest fakt zrealizowania się wszystkich proroctw o Chrystusie, które zostały zapisane w Pismach” (w. 18 i 19a).

W dobie zachłanności na cuda powiązane w różny sposób z osobistym doświadczeniem głos pierwszego papieża wydaje się niektórym „poszukiwaczom znaków” niknącym echem przeszłości i nic nieznaczącym, a nawet nieco niewygodnym biblijnym cytatem.

Nic bardziej mylnego – Słowo jest żywe, aktualne, wrażliwe i czułe na szczerość intencji człowieka, który Je słyszy… Dlatego proszę dziś o serce szczere, czułe i wrażliwe na Boga przychodzącego w Słowie… A kto wie – może i nam się twarze rozjaśnią zrozumieniem Bożych planów i zgodą na to, co być może nieznane, choć wcale niekoniecznie „nie-Boże”…