Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie każdy, kto mówi Mi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki».

 

W dzisiejszej Ewangelii Jezus tłumaczy swoim uczniom, kiedy ich życie zaowocuje zbawieniem. Okazuje się, że to nie nasza pobożność i nasza modlitwa „wprowadzą nas” do królestwa niebieskiego, ale wypełnianie woli Ojca, który jest w niebie. Chcąc wyjaśnić uczniom, na czym polega słuchanie i wypełnianie woli Ojca, Jezus używa obrazu domu zbudowanego na skale, w przeciwieństwie do domu zbudowanego na piasku, który oznacza człowieka jedynie słuchającego słów Boga, ale nie wypełniającego ich.

Co Jezus ma na myśli, posługując się tymi obrazami? Co w rzeczywistości oznacza zbudowanie domu na skale lub na piasku? Czym różni się w istocie skała od piasku? Jeśli przyjrzymy się procesowi powstawania skały, to okaże się, że składa się ona z niezliczonej ilości ziaren piasku, które przez zjawiska atmosferyczne zostały scementowane w sposób nierozerwalny. Gdybyśmy nawet chcieli rozkruszyć skałę, to nigdy nie otrzymamy już pierwotnego piasku. Paskiem zaś jest zbiór pojedynczych ziaren, które jednak niescementowane ze sobą, pod wpływem różnych czynników, np. wody czy wiatru, całkowicie się rozpraszają. Dlatego nie mogą stanowić trwałego fundamentu dla domu ludzkiego życia, ponieważ wszystko się w nim wówczas „rozjedzie” i zawali. Chrystus podaje nam więc w tej przypowieści fundamentalną prawdę. Życie należy oprzeć na skale, którą jest wspólnota Kościoła, rozumiana według słów św. Pawła jako jedno ciało, w którym Chrystus jest Głową, a my wszyscy wzajemnie dla siebie członkami. To ciało jest jednością, podobnie jak skała, a tym, co cementuje te rzeczywistości, są nasze wzajemne więzi miłości. Wzajemna miłość, troska o bliźnich jest siłą niezniszczalną i wieczną, której nie mogą zniszczyć żadne życiowe burze.

Z pewnością dlatego też Chrystus św. Piotrowi nadał właśnie takie imię: „Piotr – skała”, aby zrozumiał on, że stając na czele Kościoła, nie jest już indywidualnością, nie jest już pojedynczym ziarenkiem piasku, jakim był wcześniej. Jest już scalony, włączony w Chrystusa i Jego uwielbione Ciało – Kościół tak ściśle, że nie da się już tego rozdzielić. W taką komunijną rzeczywistość Kościoła jesteśmy włączeni przez chrzest św., a potem codziennie przeżywamy ją w Eucharystii. Jest ona bowiem łamaniem chleba eucharystycznego, w którym wprawdzie znajdują się zmielone na mąkę, zmieszane z wodą i wypieczone pszenne ziarna, ale stanowią one już jeden chleb. Nie są zaś zebranymi w worek pojedynczymi ziarnami. Problem jest tylko w tym, czy mamy w sobie doświadczenie właśnie takiej komunii Kościoła, która w sakramentach świętych jest faktem. Czy takiej komunii pragniemy, czy ją w sobie pielęgnujemy, czy raczej przeżywamy naszą wiarę jedynie indywidualnie?