Galernicy pracy
W dalszej części Autor zaznacza, że niezależnie od tego, jaką dana praca przedstawia wartość przedmiotową "każda z nich mierzy się nade wszystko miarą godności samego podmiotu pracy, czyli osoby: człowieka, który ją spełnia”.
Jak się ma ta prawda we współczesnej rzeczywistości polskiej?
Mówi Dorota: „ Jestem po studiach wyższych. Straciłam pracę w biurze projektowym (obcięcie etatów) i przez okres ponad roku nie mogłam znaleźć pracy w zawodzie. Wydałam wszystkie oszczędności; mąż nie mógł mnie wspierać dalej finansowo, ponieważ sam stracił pracę”.
Mówi Zosia: „Trzy lata poszukiwałam pracy, jestem uparta!. Wiedziałam, że jak Urząd Pracy mi nie pomoże, to na pewno sama znajdę odpowiednie dla mnie zajęcie. Mam wykształcenie średnie.”
Mówi Bogdan: „Wróciłem po czterech latach pobytu za granicą. Jestem ojcem pięciorga dzieci. Wykształcenie mam wyższe. Okazało się, że w Ojczyźnie nie ma dla mnie pracy.”
Mówi Zbyszek: „ Nie opuściłem ani jednego dnia pracy w kombinacie przez 19 lat. Zostałem zwolniony. Jestem inżynierem”.
Wszyscy Oni znaleźli się w sytuacji patowej i zdecydowali się na podjęcie jakiejkolwiek pracy. Nie przewidzieli jednak, że staną się nie podmiotem lecz przedmiotem pracy.
Dorota: „ Po krótkim szkoleniu zostałam ochroniarzem. Jeszcze dało się żyć, gdy pracowałam w ochronie lokatorów budynku mieszkalnego. Praca była niskopłatna; obejmowała noce i wszystkie dni świąteczne. Niestety przeniesiono mnie do ochrony obiektów- stałam na mrozie, deszczu za 4,50 zł. za godzinę”.
Zosia: „ Zatrudniłam się w firmie cateringowej, bez umowy ( taki był wymóg szefa). Pewnego dnia obrałam ręcznie 27 kg selera; wieczorem w domu nie mogłam ruszać rękami. Po tygodniu pracy na tzw.okresie próbnym, zostałam zwolniona i nie zapłacono mi ani grosza”.
Bogdan: „ Ucieszyłem się, że chociaż mogę pracować jako nocny stróż. Nie płacono mi za godziny ponadliczbowe, ani wyższej stawki za dni świąteczne”.
Zbyszek: „ Nadal nie pracuję. Domagam się sprawiedliwości w sądzie pracy; pierwszą rozprawę przegrałem”.
„ Dla realizacji sprawiedliwości społecznej (…) potrzebne są coraz to nowe formy solidarności ludzi pracy, a także solidarności z ludźmi pracy. Solidarność taka winna występować stale tam, gdzie domaga się tego społeczna degradacja podmiotu pracy, wyzysk pracujących i rosnące obszary nędzy”.
Dorota i Bogdan nadal trzymają się swojego mizernego zajęcia, a Zosia znalazła dzięki własnej inwencji pracę, w której jest od 4.30 rano do 18.00 ( przerwę na odpoczynek i zarazem na zjedzenie obiadu ma 10 minutową; i znowu pracuje w cateringu, ale ma umowę na miesiąc ; otrzymuje niską płacę). Zbyszek nie pracuje; ma głęboką depresję; nie chce się leczyć.To los współczesnych polskich galerników pracy, który wszyscy w miarę dobrze znamy. Przywołane tutaj historie ludzkie są tylko przyczynkiem do refleksji: czy i co możemy zrobić dla tak traktowanych naszych bliźnich.
Sytuacja moich Rozmówców jest nie do pozazdroszczenia także dlatego, że w miejscu Ich pracy nie ma żadnych pozytywnych więzi między pracownikami. Panuje atmosfera zastraszenia, donosicielstwo, niezdrowa rywalizacja. Inne osoby, znajdujące się w podobnej jak Oni sytuacji, dają się wciągać w chorą „grę” ze strony pracodawców, ale… i sami z własnej chęci stają się nieżyczliwi, aroganccy, źli…
Przywołując myśl bł. Jana Pawła II, że „ praca jest równocześnie źródłem uprawnień po stronie człowieka pracującego”, zadajmy sobie pytania:
- Czy jako pracodawca nie stosuję różnych form wyzysku, czy niesprawiedliwości w stosunku do zatrudnionych?
- Czy jako znajomy, przyjaciel, sąsiad, członek rodziny nie przechodzę obojętnie wobec osób, które poszukują pracy lub mają dramatyczne warunki pracy.
- Czy we własnym miejscu pracy przyczyniam się do budowania serdecznej chrześcijańskiej wspólnoty?
- Czy uznaję i szanuję każdą pracę, którą wykonuje mój Bliźni?
- Czy znajduję chęci i czas, aby przynajmniej wysłuchać i pocieszyć tak doświadczanego Bliźniego, jeśli nic więcej nie mogę dla Niego zrobić?
„ Praca przenika tak głęboko duszę i ciało człowieka, że wręcz buduje jego osobowość (…) . Człowiek widzi niejako siebie poprzez pryzmat tego, dla kogo pracuje, z kim współpracuje, pod czyją władzą znajduje się jego praca”.
Fot. sxc.hu