W pewien szabat Jezus przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i jedli, wykruszając ziarna rękami. Niektórzy zaś z faryzeuszów mówili: «Czemu czynicie to, czego nie wolno w szabat?» Wtedy Jezus, odpowiadając im, rzekł: «Nawet tego nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy poczuł głód, on i jego ludzie? Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom? Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać». I dodał: «Syn Człowieczy jest Panem także szabatu».

 

Dzisiejsza Ewangelia mówi o głodzie. O głodzie fizycznym, ale też o naszym głodzie Boga. Gdy jest nam trudno, z różańcem w dłoni wtulamy się w ramiona Matki Bożej, która nasze troski zanosi do swego Syna. Ufamy, że nasze wybory życiowe nie ranią Boga, że prostują nasze ścieżki prowadzące do NIEGO.
    
Na co dzień jesteśmy bardzo zabiegani, zapracowani. Powstaje pytanie, czy potrafimy odpoczywać, czy pierwszy dzień tygodnia oddajemy w pełni PANU. Ile czasu poświęcamy na modlitwę, na bliską relację z Bogiem? Czy widzimy Go w naszych najbliższych lub po prostu w spotkanym człowieku?

Mimo trudnych dni pandemii potrzebujemy bliskości drugiego człowieka. Niech to będzie rozmowa telefoniczna czy wspólny spacer. Dbajmy o relacje, które budują nasze człowieczeństwo, niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajdujemy.